Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
621 postów 25796 komentarzy

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL - Wasza mowa niech będzie: "Tak - tak, nie - nie". A co nadto, z zepsucia jest. Mt 5,37 PiS PO jedno zło!

S. Ławrow - Prawo i reguły

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zachód chciał wysłać jasny przekaz: jest zjednoczony jak nigdy dotąd i będzie robił to, co uważa za słuszne w sprawach międzynarodowych, a inni, przede wszystkim Rosja i Chiny, mają podążać za jego przykładem.

Wszyscy pamiętamy długo oczekiwane spotkanie prezydentów USA i FR, które odbyło się na prośbę prezydenta Bidena. Dyskusje na temat rezultatów spotkania trwały jeszcze wiele dni i wiemy co pisały i mówiły zachodnie media. Poniżej analiza autorstwa Siergieja Ławrowa. Mimo, że została opublikowana prawie dwa tygodnie temu dowiedziałem się o niej dopiero dziś. Należy pamiętać, że tekst pisał dyplomata, jeden z największych żyjących i pewne sformuowania mogą wydać się naiwne albo śmieszne. Ale taki jest a przynajmniej powinien być język dyplomacji. Audiatur et altera pars.

 

 Szczera i ogólnie konstruktywna rozmowa, która odbyła się na szczycie 16 czerwca 2021 r. między prezydentami Władimirem Putinem i Josephem Bidenem w Genewie, zaowocowała porozumieniem w sprawie rozpoczęcia merytorycznego dialogu na temat stabilności strategicznej, potwierdzającym kluczowe założenie, że wojna nuklearna jest nie do przyjęcia. Obie strony porozumiały się także co do celowości zaangażowania się w konsultacje dotyczące cyberbezpieczeństwa, funkcjonowania misji dyplomatycznych, losu uwięzionych obywateli Rosji i USA oraz szeregu konfliktów regionalnych.

 Rosyjski przywódca dał jasno do zrozumienia, również w swoich publicznych wypowiedziach, że znalezienie wzajemnie akceptowalnej równowagi interesów ściśle na zasadzie parytetu jest jedynym sposobem na osiągnięcie któregokolwiek z tych celów. Podczas rozmów nie było żadnych sprzeciwów. Jednak bezpośrednio po tym urzędnicy amerykańscy, w tym ci, którzy uczestniczyli w spotkaniu w Genewie, zaczęli twierdzić, co wydawało się być przesądzonym, perorując, że „poinformowali o tym jasno” Moskwę, „ostrzegali ją i przedstawiali swoje żądania”. Co więcej, wszystkie te „ostrzeżenia” szły w parze z groźbami: jeśli Moskwa w ciągu kilku miesięcy nie zaakceptuje „reguł ruchu drogowego” ustalonych w Genewie, znajdzie się pod ponowną presją.

 Oczywiście nie wiadomo jeszcze, jak będą przebiegać konsultacje w celu określenia konkretnych sposobów realizacji porozumień genewskich, o których mowa powyżej. Jak powiedział Władimir Putin podczas konferencji prasowej po rozmowach: „mamy nad czym pracować”. To powiedziawszy, mówi się, że nieodparte stanowisko Waszyngtonu zostało wyrażone natychmiast po rozmowach, zwłaszcza że europejskie stolice natychmiast wzięły pod uwagę sentyment Wielkiego Brata i podchwyciły melodię z wielkim entuzjazmem i upodobaniem. Istotą ich wypowiedzi jest to, że są gotowi do normalizacji stosunków z Moskwą, ale dopiero po zmianie sposobu jej zachowania.

 To tak, jakby chór został wcześniej zaaranżowany do śpiewania razem z głównym wokalistą. Wydaje się, że o to właśnie chodziło w serii zachodnich wydarzeń na wysokim szczeblu w ramach przygotowań do rozmów rosyjsko-amerykańskich: szczytu Grupy Siedmiu w Kornwalii w Wielkiej Brytanii, szczytu NATO w Brukseli oraz szczytu Josepha Bidena. spotkanie z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem i przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.

 Spotkania te zostały starannie przygotowane w sposób, który nie pozostawia wątpliwości, że Zachód chciał wysłać jasny przekaz: jest zjednoczony jak nigdy dotąd i będzie robił to, co uważa za słuszne w sprawach międzynarodowych, a inni, przede wszystkim Rosja i Chiny, mają podążać za jego przykładem. Dokumenty przyjęte na szczytach w Kornwalii i Brukseli utrwaliły koncepcję porządku światowego opartego na zasadach jako przeciwwagę dla uniwersalnych zasad prawa międzynarodowego, których głównym źródłem jest Karta Narodów Zjednoczonych.

 Czyniąc to Zachód celowo unika wyjaśniania zasad, których rzekomo ma przestrzegać, tak samo jak powstrzymuje się od wyjaśniania, dlaczego są one potrzebne. W końcu istnieją już tysiące uniwersalnych międzynarodowych instrumentów prawnych określających jasne zobowiązania krajowe i przejrzyste mechanizmy weryfikacji. Piękno tych zachodnich „reguł” polega właśnie na tym, że brakuje im konkretnej treści. Gdy ktoś działa wbrew woli Zachodu to Zachód natychmiast odpowiada bezpodstawnym twierdzeniem, że „przepisy zostały złamane” (bez przedstawiania jakichkolwiek dowodów) i deklaruje „prawo do pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności”. Im mniej konkretni, tym swobodniej mogą kontynuować arbitralną praktykę stosowania brudnych taktyk jako sposobu wywierania nacisku na konkurentów.

 Dla uczestników szczytów G7, NATO i USA-UE ta seria wydarzeń na wysokim szczeblu sygnalizowała powrót Stanów Zjednoczonych do spraw europejskich i przywrócenie konsolidacji Starego Świata pod skrzydłami nowej administracji w Waszyngtonie. Większość członków NATO i UE zareagowała na to entuzjastycznymi komentarzami oraz westchnieniem ulgi. Przywiązanie do wartości liberalnych jako wiodącej gwiazdy ludzkości stanowi ideologiczną podstawę ponownego zjednoczenia „rodziny zachodniej”. Bez fałszywej skromności Waszyngton i Bruksela nazwały się „kotwicą demokracji, pokoju i bezpieczeństwa”, w przeciwieństwie do „autorytaryzmu we wszystkich jego formach”. W szczególności ogłosili zamiar zastosowania sankcji w celu „wspierania demokracji na całym świecie”. Dla podkreślenia efektu przyjęli amerykańską ideę zwołania Szczytu na rzecz Demokracji. Zachód wybierze uczestników tego szczytu. Ustali również program, który raczej nie spotka się ze sprzeciwem wybranych przez siebie uczestników. Mówi się, że kraje eksportujące demokrację podejmują „wzmocnione zobowiązania” w celu zapewnienia powszechnego przestrzegania „standardów demokratycznych” i opracowywania mechanizmów kontroli tych procesów.

 Warto również zwrócić uwagę na odnowioną Anglo-Amerykańską Kartę Atlantycką zatwierdzoną przez Josepha Bidena i Borisa Johnsona 10 czerwca 2021 r. na marginesie szczytu G7. Została przyjęta jako zaktualizowana wersja dokumentu z 1941 roku podpisanego przez Franklina D. Roosevelta i Winstona Churchilla pod tym samym tytułem. Odegrała wówczas ważną rolę w kształtowaniu konturów powojennego porządku światowego.

 Jednak ani Waszyngton, ani Londyn nie wspomniały o istotnym fakcie historycznym: osiemdziesiąt lat temu ZSRR i szereg europejskich rządów na uchodźstwie przystąpiły do ​​karty z 1941 r., torując drogę do uczynienia z niej jednego z koncepcyjnych filarów Koalicji Antyhitlerowskiej i jeden z prawnych wzorców Karty Narodów Zjednoczonych.

 Z tego samego powodu Nowa Karta Atlantycka została zaprojektowana jako punkt wyjścia do budowania nowego porządku światowego, ale kierujący się wyłącznie „regułami” Zachodu. Jej postanowienia są ideologicznie skażone. Dążą do poszerzenia przepaści między tak zwanymi liberalnymi demokracjami a wszystkimi innymi narodami, a także do legitymizacji porządku opartego na tych zasadach. W nowej karcie pominięto wzmiankę o ONZ czy OBWE, natomiast bez zastrzeżeń stwierdza się przestrzeganie przez państwa zachodnie ich zobowiązań jako członków NATO, postrzeganych de facto jako jedyne prawomocne centrum decyzyjne (przynajmniej w taki sposób były sekretarz NATO – Generał Anders Fogh Rasmussen opisał rolę NATO). Jasne jest, że ta sama filozofia przyświeca przygotowaniom do Szczytu na rzecz Demokracji.

 Nazywane „autorytarnymi mocarstwami” Rosja i Chiny zostały wskazane jako główne przeszkody w realizacji agendy ustalonej na czerwcowych szczytach. Z ogólnej perspektywy spotykają się z dwiema grupami skarg, luźno definiowanymi jako zewnętrzne i wewnętrzne. W sprawach międzynarodowych Pekinowi zarzuca się zbyt asertywną realizację interesów gospodarczych (inicjatywa Pasa i Szlaku), a także rozszerzanie potęgi militarnej i generalnie technologicznej w celu zwiększenia swoich wpływów. Rosja jest oskarżana o przyjęcie „agresywnej postawy” w wielu regionach. W ten sposób traktują politykę Moskwy, mającą na celu przeciwdziałanie ultraradykalnym i neonazistowskim aspiracjom w jej bezpośrednim sąsiedztwie, gdzie prawa Rosjan i innych mniejszości etnicznych są tłumione, a język rosyjski wykorzeniany jest z edukacji i kultury. Nie podoba im się też fakt, że Moskwa staje w obronie krajów, które padły ofiarą zachodniego hazardu, zostały zaatakowane przez międzynarodowych terrorystów i ryzykują utratę państwowości, jak to miało miejsce w przypadku Syrii.

 Mimo to Zachód zastrzegł swoje największe słowa wewnętrznemu działaniu krajów „niedemokratycznych” i swojemu zaangażowaniu w przekształcenie ich tak, aby pasowały do ​​zachodniej formy. Oznacza to dostosowanie społeczeństwa do wizji demokracji głoszonej przez Waszyngton i Brukselę. Leży to u podstaw żądań, aby Moskwa i Pekin, jak również wszyscy inni, stosowali się do zachodnich zaleceń dotyczących praw człowieka, społeczeństwa obywatelskiego, traktowania opozycji, mediów, zarządzania i interakcji między gałęziami władzy. Proklamując „prawo” do ingerowania w sprawy wewnętrzne innych krajów w celu promowania demokracji w jej rozumieniu, Zachód natychmiast traci wszelkie zainteresowanie, gdy podnosimy perspektywę uczynienia stosunków międzynarodowych bardziej demokratycznymi, w tym wyrzeczenie się aroganckiego zachowania i zobowiązanie się do przestrzegania powszechnie uznanych zasad prawa międzynarodowego zamiast „reguł”. Rozszerzając sankcje i inne bezprawne środki przymusu wobec suwerennych państw, Zachód promuje totalitarne rządy w sprawach globalnych, przyjmując imperialną, neokolonialną postawę w stosunkach z krajami trzecimi. Prosi się ich o przyjęcie rządów demokratycznych na wzór zachodniego wyboru, a o demokracji w stosunkach międzynarodowych zapomnieli, bo ktoś inny będzie decydował za nich o wszystkim.

 Jedyne, czego wymaga się od tych państw trzecich, to milczeć lub stawić czoła represjom. To przyjęcie imperialnej, neokolonialnej postawy w stosunkach z krajami trzecimi. Prosi się ich o przyjęcie rządów demokratycznych na wzór zachodniego wzorca, a o demokracji w stosunkach międzynarodowych zapomnieli, bo ktoś inny będzie decydował za nich o wszystkim.

 Bystrzy politycy w Europie i Ameryce zdają sobie sprawę, że ta bezkompromisowa polityka prowadzi donikąd i zaczynają myśleć pragmatycznie, choć poza zasięgiem opinii publicznej, uznając, że świat ma więcej niż jedną cywilizację. Zaczynają dostrzegać, że Rosja, Chiny i inne wielkie narody mają tysiącletnią historię, mają własne tradycje, wartości i sposób życia. Próby rozstrzygnięcia, czyje wartości są lepsze, a czyje gorsze, wydają się bezcelowe. Zamiast tego Zachód musi po prostu uznać, że istnieją inne sposoby rządzenia, które mogą różnić się od podejścia zachodniego, oraz zaakceptować i szanować to jako pewnik. Żaden kraj nie jest odporny na kwestie praw człowieka, więc po co ta cała arogancka arogancja? Dlaczego kraje zachodnie zakładają, że same poradzą sobie z tymi problemami, skoro są demokracjami?

 Stosunki międzynarodowe przechodzą fundamentalne zmiany, które dotykają wszystkich bez wyjątku. Próba przewidzenia, dokąd nas to zaprowadzi, jest niemożliwa. Pozostaje jednak pytanie: niezależnie od aspiracji mesjanistycznych, jaka jest najskuteczniejsza forma rządzenia, jeśli chodzi o radzenie sobie i usuwanie zagrożeń, które przekraczają granice i dotykają wszystkich ludzi, bez względu na to, gdzie żyją? Politolodzy zaczynają porównywać dostępne zestawy narzędzi używane przez tak zwane liberalne demokracje i „autokratyczne reżimy”. W tym kontekście wymowne jest, że zaproponowano termin „demokracja autokratyczna”, choć na razie nieśmiało.

 Są to pożyteczne względy i poważnie myślący politycy, którzy obecnie sprawują władzę, między innymi, muszą wziąć pod uwagę. Myślenie i analizowanie tego, co dzieje się wokół nas, nigdy nikomu nie zaszkodziło. Świat wielobiegunowy staje się rzeczywistością. Próby zignorowania tej rzeczywistości, twierdząc, że jest jedynym uprawnionym ośrodkiem decyzyjnym, raczej nie przyniosą rozwiązań rzeczywistych. Zamiast tego potrzebny jest oparty na wzajemnym szacunku dialog z udziałem wiodących mocarstw i z należytym uwzględnieniem interesów wszystkich pozostałych członków społeczności międzynarodowej. Oznacza to bezwarunkowe zobowiązanie do przestrzegania powszechnie akceptowanych norm i zasad prawa międzynarodowego, w tym poszanowania suwerennej oraz równości państw, nieingerencji w ich sprawy wewnętrzne, pokojowego rozwiązywania konfliktów,

 W ujęciu całościowym historyczny Zachód dominował nad światem przez pięćset lat. Nie ulega jednak wątpliwości, że teraz widzi, że ta epoka dobiega końca, trzymając się dotychczasowego statusu i sztucznie hamując obiektywny proces wyłaniania się świata policentrycznego. Zaowocowało to próbą zapewnienia koncepcyjnego podbudowania nowej wizji multilateralizmu. Na przykład Francja i Niemcy próbowały promować „skuteczny multilateralizm”, zakorzeniony w ideałach i działaniach UE i służący jako wzór dla wszystkich innych, zamiast promowania inkluzywnego multilateralizmu ONZ.

 Narzucając koncepcję porządku opartego na regułach, Zachód stara się przenieść rozmowę o kluczowych kwestiach na platformy, które mu się podobają, gdzie nie słychać głosów opozycji. W ten sposób powstają grupy o podobnych poglądach i różne „odwołania”. Chodzi o koordynację recept, a następnie zmuszenie wszystkich do ich przestrzegania. Przykładami są „apel o zaufanie i bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni”, „humanitarny apel o działanie” oraz „globalne partnerstwo na rzecz ochrony wolności mediów”. Każda z tych platform skupia tylko kilkadziesiąt krajów, co jest dalekie od większości, jeśli chodzi o społeczność międzynarodową. System ONZ oferuje integracyjne platformy negocjacyjne we wszystkich wymienionych wyżej tematach.

 Jednocześnie UE opracowuje dedykowane reżimy sankcji horyzontalnych dla każdej ze swoich „grup o podobnych poglądach”, oczywiście bez patrzenia wstecz na Kartę Narodów Zjednoczonych. Tak to działa: ci, którzy dołączają do tych „apeli” lub „partnerstw”, decydują między sobą, kto łamie ich wymagania w danej sferze, a Unia Europejska nakłada sankcje na winnych. Cóż za wygodna metoda. Mogą sami oskarżać i karać, bez konieczności zwracania się do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wymyślili nawet takie uzasadnienie: skoro mamy sojusz najskuteczniejszych multilateralistów, możemy uczyć innych opanowania tych najlepszych praktyk. (...)

 Zastanawiając się nad językoznawstwem, światopoglądem, sentymentami i ich różnicami w zależności od narodu lub kultury, warto przypomnieć, w jaki sposób Zachód uzasadniał bezwarunkową ekspansję NATO na wschód w kierunku granicy rosyjskiej. Kiedy wskazujemy na zapewnienia składane Związkowi Radzieckiemu, że tak się nie stanie, słyszymy, że były to tylko obietnice wypowiedziane i nie było w tym celu podpisanych dokumentów. W Rosji istnieje wielowiekowa tradycja zawierania umów dotyczących uścisku dłoni bez podpisywania czegokolwiek i dotrzymywania słowa jako świętego, ale wydaje się mało prawdopodobne, by kiedykolwiek zapanowała na Zachodzie.

 Wysiłki zmierzające do zastąpienia prawa międzynarodowego „regułami” Zachodu obejmują immanentnie niebezpieczną politykę rewizji historii i wyników II wojny światowej oraz wyroków z procesów norymberskich jako podstawy dzisiejszego porządku światowego. Zachód odmawia poparcia sponsorowanej przez Rosję rezolucji ONZ głoszącej, że gloryfikowanie nazizmu jest nie do przyjęcia i odrzuca nasze propozycje dyskusji na temat burzenia pomników tych, którzy wyzwolili Europę. Chcą też skazać na niepamięć doniosłe wydarzenia powojenne, takie jak zainicjowana przez nasz kraj Deklaracja ONZ z 1960 r. o przyznaniu niepodległości krajom i narodom kolonialnym. Dawne mocarstwa kolonialne starają się wymazać tę pamięć, zastępując ją pospiesznie wymyślonymi rytuałami, takimi jak uklęknięcie przed zawodami sportowymi,

 Porządek oparty na zasadach jest ucieleśnieniem podwójnych standardów. Prawo do samostanowienia jest uznawane za absolutną „regułę”, ilekroć może być użyte z korzyścią. Dotyczy to Malwinów, czyli Falklandów, około 12 000 kilometrów od Wielkiej Brytanii, odległych dawnych terytoriów kolonialnych, które Paryż i Londyn zachowują pomimo wielu rezolucji ONZ i orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, a także Kosowo, które uzyskało swój „ niepodległość” z naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jeśli jednak samostanowienie jest sprzeczne z zachodnimi interesami geopolitycznymi, jak to miało miejsce, gdy ludność Krymu głosowała za zjednoczeniem z Rosją, zasada ta jest odrzucana, jednocześnie potępiając wolny wybór dokonywany przez naród i karząc go sankcjami.

 Poza ingerencją w prawo międzynarodowe koncepcja „reguł” przejawia się również w próbach ingerencji w samą ludzką naturę. W wielu krajach zachodnich uczniowie dowiadują się w szkole, że Jezus Chrystus był biseksualny. Próby rozsądnych polityków, by chronić młodsze pokolenie przed agresywną propagandą LGBT, spotykają się z wojowniczymi protestami „oświeconej Europy”. Wszystkie religie świata, kod genetyczny kluczowych cywilizacji planety, są atakowane. Stany Zjednoczone stoją na czele państwowej ingerencji w sprawy Kościoła, otwarcie dążąc do wbicia klina w świat prawosławny, którego wartości są postrzegane jako potężna duchowa przeszkoda dla liberalnej koncepcji bezgranicznej pobłażliwości.

 Uderzający jest upór Zachodu w narzucaniu swoich „reguł”. Oczywiście polityka wewnętrzna jest czynnikiem, z potrzebą pokazania wyborcom, jak twarda może być polityka zagraniczna, gdy ma się do czynienia z „autokratycznymi wrogami” podczas każdego cyklu wyborczego, który ma miejsce co dwa lata w Stanach Zjednoczonych.

 Jednak to także Zachód ukuł motto „wolność, równość, braterstwo”. Nie wiem, czy termin „braterstwo” jest politycznie poprawny w dzisiejszej Europie z „perspektywy gender”, ale do tej pory nie było prób naruszania równości. Jak wspomniano powyżej, głosząc równość i demokrację w swoich krajach i domagając się, aby inni poszli w jego ślady, Zachód odmawia dyskusji o sposobach zapewnienia równości i demokracji w stosunkach międzynarodowych. Takie podejście jest wyraźnie sprzeczne z ideałami wolności. Za zasłoną jej wyższości kryje się słabość i obawa przed podjęciem szczerej rozmowy nie tylko z potakiwaczami i chętnymi do podporządkowania się, ale także z przeciwnikami o innych przekonaniach i wartościach, a nie neoliberalnych czy neokonserwatywnych, o tych wyuczonych na kolanach matki, odziedziczonych po wielu przeszłych pokoleniach, tradycjach i wierzeniach.

 Dużo trudniej jest zaakceptować różnorodność i rywalizację idei w rozwoju świata niż wymyślać recepty dla całej ludzkości w wąskim kręgu podobnie myślących, wolnych od wszelkich sporów w sprawach zasadniczych, co powoduje pojawienie się prawd prawie niemożliwych. Uniwersalne platformy mogą jednak tworzyć umowy, które są znacznie bardziej solidne, trwałe i mogą podlegać obiektywnej weryfikacji.

 Ta niezmienna prawda walczy o przebicie się do zachodnich elit, pochłoniętych kompleksem wyjątkowości. Jak wspomniałem wcześniej w tym artykule, tuż po rozmowach Władimira Putina z Josephem Bidenem urzędnicy UE i NATO pospiesznie ogłosili, że nic się nie zmieniło w sposobie traktowania Rosji. Co więcej, są gotowi na dalsze pogorszenie stosunków z Moskwą, stwierdzili. Co więcej, to właśnie agresywna mniejszość rusofobiczna w coraz większym stopniu wyznacza politykę UE, co potwierdził Szczyt UE w Brukseli 24 i 25 czerwca 2021 r., na którym na porządku dziennym była przyszłość stosunków z Rosją. Zgłoszony przez Angelę Merkel i Emmanuela Macrona pomysł na spotkanie z Władimirem Putinem został zabity, zanim ujrzał światło dzienne. Obserwatorzy zauważyli, że szczyt Rosja-USA w Genewie był równoznaczny ze zgodą Stanów Zjednoczonych na to spotkanie, ale państwa bałtyckie, które stanęły po stronie Polski, przerwały tę „nieskoordynowaną” próbę Berlina i Paryża, podczas gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy wezwało ambasadorów Niemiec i Francji do wyjaśnienia poczynań tych rządów. Z debat na szczycie w Brukseli wyłoniła się instrukcja dla Komisji Europejskiej i Służby Działań Zewnętrznych Unii Europejskiej, aby na wszelki wypadek wypracowały nowe sankcje wobec Moskwy bez odwoływania się do konkretnych „grzechów”. Bez wątpienia wymyślą coś, jeśli zajdzie taka potrzeba.

 Ani NATO, ani UE nie zamierzają odchodzić od polityki podporządkowywania innych regionów świata, proklamując samozwańczą globalną misję mesjańską. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego stara się aktywnie przyczynić się do strategii Ameryki na rzecz regionu Indo-Pacyfiku, wyraźnie ukierunkowanej na powstrzymanie Chin i podważenie roli ASEAN w jego trwających od dziesięcioleci wysiłkach na rzecz budowania integracyjnej architektury współpracy dla Azji i Pacyfiku. Z kolei Unia Europejska opracowuje programy „obejmujące” przestrzenie geopolityczne w swoim sąsiedztwie i poza nim, bez koordynowania tych inicjatyw nawet z zainteresowanymi krajami. Na tym polega Partnerstwo Wschodnie, a także niedawno zatwierdzony przez Brukselę program dla Azji Środkowej.

 Ze swoim pogardliwym stosunkiem do innych członków społeczności międzynarodowej, Zachód znajduje się po złej stronie historii. Poważne, szanujące się kraje nigdy nie będą tolerować prób rozmawiania z nimi przez ultimatum i będą omawiać wszelkie kwestie tylko na równych prawach.

 Jeśli chodzi o Rosję, to najwyższy czas, aby wszyscy zrozumieli, że wyznaczyliśmy ostateczną granicę dla wszelkich prób gry w jedną stronę z nami. Wszystkie mantry, które słyszymy z zachodnich stolic o ich gotowości do przywrócenia stosunków z Moskwą na właściwe tory, o ile ta ukorzy się i zmieni kurs, są bez znaczenia. Mimo to wielu, jakby przez inercję, upiera się przy przedstawianiu nam jednostronnych żądań, co w niewielkim stopniu świadczy o ich realności.

 Polityka samodzielnego, niezależnego rozwoju Federacji Rosyjskiej, chroniącej interesy narodowe, przy jednoczesnej otwartości na zawieranie porozumień z partnerami zagranicznymi na równych zasadach, od dawna stanowi sedno wszystkich jej stanowisk dotyczących polityki zagranicznej, bezpieczeństwa narodowego i obrony. Jednak sądząc po praktycznych krokach podejmowanych w ostatnich latach przez Zachód, prawdopodobnie sądzili, że Rosja tak naprawdę nie miała na myśli tego, co głosiła, jakby nie zamierzała realizować tych zasad. Obejmuje to histeryczną reakcję na wysiłki Moskwy, by stanąć w obronie praw Rosjan po krwawym rządowym zamachu stanu na Ukrainie w 2014 roku, wspieranym przez Stany Zjednoczone, NATO i UE. Uważali, że jeśli będą wywierać większą presję na elity i ukierunkować ich interesy, jednocześnie rozszerzając osobiste finansowych i innych sankcjach sektorowych Moskwa opamięta się i zda sobie sprawę z rosnących wyzwań na ścieżce rozwoju, o ile nie „zmieniłaby swojego zachowania”, co oznacza posłuszeństwo Zachodowi. Nawet gdy Rosja dała jasno do zrozumienia, że ​​postrzegamy tę politykę Stanów Zjednoczonych i Europy jako nową rzeczywistość i będziemy postępować w sprawach gospodarczych i innych z założeniem, że nie możemy polegać na nierzetelnych partnerach, Zachód uparcie wierzył, że ostatecznie Moskwa „opamięta się” i dokona wymaganych ustępstw w imię nagrody finansowej. Chciałbym podkreślić to, co wielokrotnie mówił prezydent Władimir Putin: od końca lat 90. nie było żadnych jednostronnych ustępstw i nigdy nie będzie. Jeśli chcesz z nami współpracować, odzyskać utracone zyski i reputację biznesową,

 Istotne jest, aby Zachód zrozumiał, że jest to światopogląd mocno zakorzeniony wśród narodu rosyjskiego, odzwierciedlający postawę przytłaczającej większości. Przeciwnicy rosyjskiego rządu, którzy postawili na Zachód i uważają, że wszystkie nieszczęścia Rosji wynikają z jej antyzachodniego stanowiska, opowiadają się za jednostronnymi ustępstwami na rzecz zniesienia sankcji i uzyskania hipotetycznych korzyści finansowych. Ale są całkowicie marginalni w rosyjskim społeczeństwie. Podczas konferencji prasowej 16 czerwca 2021 r. w Genewie Władimir Putin dał do zrozumienia, czego szuka Zachód, kiedy wspiera te marginalne siły. Są to wysiłki destrukcyjne z punktu widzenia historii, podczas gdy Rosjanie zawsze wykazywali się dojrzałością, poczuciem szacunku do samych siebie, godnością i dumą narodową oraz umiejętnością samodzielnego myślenia, zwłaszcza w trudnych czasach, pozostając otwarci na resztę świata, ale tylko na równych, wzajemnie korzystnych podstawach. Kiedy już odłożymy zamęt i chaos lat 90., wartości te stały się podstawą koncepcji rosyjskiej polityki zagranicznej w XXI wieku. Obywatele Rosji mogą decydować o tym, jak postrzegają działania swojego rządu, nie przyjmując żadnych podpowiedzi z zagranicy.

 Co do pytania o to, jak postępować na arenie międzynarodowej, nie ma wątpliwości, że liderzy zawsze będą odgrywać ważną rolę, ale muszą potwierdzić swój autorytet, proponować nowe idee i kierować się przekonaniem, a nie ultimatum. Między innymi Grupa Dwudziestu jest naturalną platformą do wypracowania wzajemnie akceptowalnych umów. Skupia wiodące gospodarki, młode i stare, w tym G7, a także BRICS i kraje o podobnych poglądach. Rosyjska inicjatywa utworzenia Większego Partnerstwa Eurazjatyckiego poprzez koordynację wysiłków krajów i organizacji na całym kontynencie ma ogromny potencjał konsolidacyjny. Dążąc do ułatwienia uczciwej rozmowy na temat kluczowych spraw dotyczących globalnej stabilności,

 Wysiłki na rzecz większej demokracji w stosunkach międzynarodowych i potwierdzenia policentrycznego porządku światowego obejmują reformę Rady Bezpieczeństwa ONZ poprzez wzmocnienie jej o kraje Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej oraz zakończenie anomalii z nadmierną reprezentacją Zachodu w głównym organie ONZ.

 Niezależnie od jakichkolwiek ambicji i zagrożeń, nasz kraj pozostaje zaangażowany w suwerenną i niezależną politykę zagraniczną, a jednocześnie jest gotowy do oferowania jednoczącej agendy w sprawach międzynarodowych z należytym uwzględnieniem różnorodności kulturowej i cywilizacyjnej współczesnego świata. Konfrontacja nie jest naszym wyborem, bez względu na uzasadnienie. 22 czerwca 2021 r. Władimir Putin opublikował artykuł „Być otwartym, pomimo przeszłości”, w którym podkreślił: „Po prostu nie możemy sobie pozwolić na dźwiganie ciężaru przeszłych nieporozumień, uraz, konfliktów i błędów”. Omówił również potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa bez podziałów, wspólnej przestrzeni dla sprawiedliwej współpracy i inkluzywnego rozwoju. Takie podejście opiera się na tysiącletniej historii Rosji i jest w pełni zgodne z obecnym etapem jej rozwoju. Będziemy wytrwale promować powstawanie kultury stosunków międzynarodowych, opartej na najwyższych wartościach sprawiedliwości i umożliwiającej wszystkim krajom, dużym i małym, rozwój w pokoju i wolności. Zawsze pozostaniemy otwarci na uczciwy dialog z każdym, kto wykazuje wzajemną gotowość do znalezienia równowagi interesów mocno zakorzenionych w prawie międzynarodowym. Oto zasady, których przestrzegamy.

 Siergiej Ławrow

 

 Źródło oryginalne https://www.mid.ru/en/foreign_policy/news/-/asset_publisher/cKNonkJE02Bw/content/id/4801890

 Tłumaczenie automatyczne. Wybór, redakcja i korekta J.R.

KOMENTARZE

  • x
    "...Takie podejście opiera się na tysiącletniej historii Rosji i jest w pełni zgodne z obecnym etapem jej rozwoju. Będziemy wytrwale promować powstawanie kultury stosunków międzynarodowych, opartej na najwyższych wartościach sprawiedliwości i umożliwiającej wszystkim krajom, dużym i małym, rozwój w pokoju i wolności. Zawsze pozostaniemy otwarci na uczciwy dialog z każdym, kto wykazuje wzajemną gotowość do znalezienia równowagi interesów mocno zakorzenionych w prawie międzynarodowym. Oto zasady, których przestrzegamy."-

    - no trzeba przyznać, że ma gość klasę :)
  • @JimA 07:44:01
    Napisałem we wstępie, że niektóre zdania mogą wydać się śmieszne :)
    Ale trzeba pamiętać, że to napisał rosyjski dyplomata. Trudno wymagać, żeby wyciągał brudne sprawki Rosji.

    Przydałby nam się taki minister SZ.
  • @
    Dwulicowość Waszyngtonu zasadniczo utrudnia budowanie jakiegokolwiek dialogu, ponieważ ta dwulicowość niszczy jakiekolwiek zaufanie. Prawdopodobnie nierealistyczne jest oczekiwanie, że Waszyngton i Moskwa będą w tym momencie przyjaciółmi, ale w stosunkach lub uzgodnionych relacjach musi być przynajmniej odrobina zaufania, w przeciwnym razie dialog nie ma sensu.

    Biden i jego współpracownicy uśmiechają się ciepło do Putina i jego ludzi i mówią o „wzajemnym szacunku”, a następnie po rozstaniu, Amerykanie zaczynają mówić w sposób będący antytezą wzajemnego szacunku, czyli zachowaniem schizoidalnym . Wyjaśniając to dewiacyjne zachowanie, można powołać się na potrzebę złagodzenia antyrosyjskich uprzedzeń w waszyngtońskim establishmencie lub rzeczywisty osobisty brak zasad politycznych i moralnych w administracji Bidena.

    Mamy więc amerykańskiego prezydenta kiwającego głową – pozornie z uznaniem – na uroczyste apele o stabilność i szacunek ze strony jego rosyjskiego odpowiednika, a następnie w ciągu tygodnia następuje poważne naruszenie stabilności przez Amerykanów i Brytyjczyków na rosyjskiej granicy na Morzu Czarnym. Pełna schiza.
  • USA wysłały okręt desantowy na Morze Czarne
    Zgodnie z raportem: "Okręt desantowy USS Oak Hill (LSD-51) wszedł wczoraj na Morze Czarne. Dołączył do niszczyciela rakietowego USS Porter DDG-78". Oczywiście statki NATO wpływają na Morze Czarne i zbliżają się do granic Rosji „w celu prowadzenia operacji bezpieczeństwa morskiego i wzmocnienia relacji USA z partnerami i sojusznikami w regionie” – głosiły oficjalne oświadczenia.

    Rosjanie bacznie śledzą manewry i są gotowi do blokowania wszelkich naruszeń wód terytorialnych, które w przypadku ich wystąpienia nie będą tolerowane, a dowództwo rosyjskie zastrzega sobie prawo do ostrzegania i ostrzeliwania prawdziwym ogniem wszelkich jednostek morskich, które naruszą granicę.
    W tym kontekście poważne oświadczenia pochodzą od brytyjskiego sekretarza spraw zagranicznych Dominika Raba, który stwierdził, że brytyjskie statki będą nadal przepływać przez wody Krymu, ponieważ Zachód uważa Krym za część Ukrainy, a brytyjskie statki będą podążać znaną trasą na podstawie "międzynarodowych standardów".

    Oznacza to, że jednostki morskie NATO przy każdej okazji zamierzają naruszać rosyjskie wody terytorialne, co może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, jak podkreślił wiceminister Rosji Siergiej Rabkow, zgodnie z którym Rosja będzie mogła atakować okręty NATO naruszające jej granice. działania mogą doprowadzić do wybuchu konfliktu.
    To nie przypadek, że rosyjska marynarka wojenna ogłosiła, że ​​zmieniła procedurę w sprawie naruszenia wód terytorialnych i zastrzega sobie prawo do otwarcia ognia do statków, które naruszą granice Krymu już po 2 strzałach ostrzegawczych z możliwość zatopienia wrogich jednostek morskich.

    To ponowne napięcie tłumaczy się tym, że Pentagon znajduje się obecnie w trudnej sytuacji z haniebną porażką w Afganistanie , po ponad 20 latach konfliktu, oraz z przejęciem przez talibów tysięcy ton sprzętu, broni i baz, które USA porzuciły w Afganistanie.
    Dzieje się tak podczas mnożenia się ataków na Bliskim Wschodzie na amerykańskie oddziały okupacyjne zarówno w Iraku, jak i Syrii, gdy siły Osi są coraz bardziej zdeterminowane, by wyprzeć okupantów ze swoich krajów.
    Nerwowość NATO jest namacalna: poprzez masowe rozmieszczenie sił i prowokacje starają się ukryć katastrofę wojen prowadzonych przez USA i NATO w ostatnich dziesięcioleciach.
  • Nie dajmy się robić w konia
    tym - co to ich ojcem jest diabeł - a których V kolumny wywijają i USA i Rosją - jak zazwyczaj wywija pies - flakiem.
    Wniosek?
    Dlaczego konwoje w czasie trwania planu "Barbarossa" szły do Murmańska a nie do Hamburga? Kto myśli, że pan towarzysz Hitler się wtedy sprzeniewierzył tym - co to ich ojcem jest diabeł - jest jak dziecko we mgle.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:49:41
    Ja widziałem spotkanie Ławrow-Blinken. Wygladało jakby z jednej strony był PROFESOR a z drugiej niepelnosprawny umysłowo.
    Amerykanie już mieli prezydentów gamoni lub naiwniaków: Carter, Reagan, Bush Junior, Obama. Ale przy nich przynajmniej byli kompetentni ekretarze zjakąś klasą. A teraz? Prezydent to dziadek z demecja a Blinken też wygląda na psychicznego
  • @Wican 08:47:27
    //Amerykanie już mieli prezydentów gamoni lub naiwniaków//
    Amerykańscy prezydenci to zwykle marionetki. Ale masz rację, zwykle mieli dobrą obstawę. Teraz w USA rządzą psychole i idioci. I cioty.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:36:27
    Szanowny Panie,,,nic dodać nic ująć,pozdrawiam w te gorące dni lata.
  • Przez 20 lat Bagram
    była najważniejszą wojskową bazą lotniczą USA w Afganistanie. Amerykanie porzucili ją w środku nocy, odcinając prąd i zostawiając w nim dosłownie wszystko: od palet z puszkami wody sodowej po pojazdy opancerzone, nie informując nawet o swoim wyjeździe współpracującej armii afgańskiej. Bez przekazania, bez zrzucenia flagi. Wyjechali jak złodzieje.
    Generał Kohistani z Afgańskiej Armii Narodowej (ANA), której siły przejęły bazę, nawet nie wiedział, że armia amerykańska odeszła bez pożegnania. „Słyszeliśmy plotki, że Amerykanie opuścili Bagram… i w końcu o siódmej rano zrozumieliśmy, że potwierdzono, że opuścili już Bagram”.

    Kiedy siły afgańskie wkroczyły do ​​bazy lotniczej, setki szabrowników rozkradały ją przez co najmniej dwie godziny. Amerykanie odcięli prąd i zniknęli ze swoimi samolotami we wczesnych godzinach przed świtem.

    Amerykańska drużyna powinna wyciągnąć lekcję, która nie będzie ograniczać się do talibów czy innych graczy na obszarze geopolitycznym, ale powinna także nauczyć Europę, by nie ufała zbytnio prawdziwej sile militarnej (byłego) supermocarstwa. Wciągają w bardzo drogie i nieczytelne wojny całe NATO, a potem odchodzą bez pożegnania.
    https://www.maurizioblondet.it/la-vergognosa-fuga-americana-dallafghanistan/
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 09:08:31
    Szawny Panie,czy to nie cisza przed burzą ?
    Uśmiechy Ameryki do Rosji ?
    Nie wierze Jankosom, a jak było na Majdanie,czyżby służby rosyjskie przespały,dając sobie wydrzeć Ukraine i to własnym nosem ?
    Pachnie mi to przegrupowaniem wojsk,bo wiadomo było iż tam nie poradzą,a w jakim stylu dali dala z Afganistanu,to nic nowego.
    Napewno lobby zbrojeniowe Ameryki nie pozwoli na pokój,bo to LA FINITA -USA.
    W niedługim czasie podpalą jakiś kraj,tylko który,bo niedługo zabraknie tego na globie.
    Mnie zawsze interesuje PRZYSZŁOSĆ,nie to co teraz bo to każdy widzi,tylko co dalej,tak jak w szachach/przewidywanie/,następnego ruchu.
    A o to trochę trudniej,prawda ?
    Przesyłam pozdrowienia.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:49:41
    Nam to by się przydało trzech takich Ławrowów, bo na taki bajzel to jeden za mało! :) (no i ośmiu Putinów, ale to już inna sprawa)

    Kiedyś byłem rusofobem, zajadłym.

    Ale fakt jest faktem, że Ławrow ma klasę.
  • @JimA 09:53:14
    Przyszedł mi do głowy głupi pomysł, żeby go "kupić" jak piłkarza do drużyny, ale to głupi pomysł. Niestety jeśli nie dorobimy się takiego ministra to już po nas. Zresztą, i tak Świat się kończy...
    Pozostają Seszele, Karaiby i Bali.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:49:41
    Co do mnie to ja w Ławrowie widzę jedynie starego ględę i nudziarza.
    Klasę to miał mister ,,Niet”, Gromyko.
    W tamtych latach doktryną zachodu było powstrzymywanie komunizmu, co przejawiało się cofaniem na wszystkich frontach i szybkim upadkiem mocarstw kolonialnych w tym W. Brytanii i Francji, oraz przegraną wojną w Wietnamie przez Amerykanów.
    Obecnie zamiast tłumaczenia jaka niedobra jest Ameryka, lepszą formą dyplomacji dla Rosji byłoby Leninowskie ,,Kto kogo” i zorganizowanie kilku majdanów w Waszyngtonie, Londynie, Paryżu.
    Nasz świat, ten na wschód od Odry, byłby bardziej bezpieczny.
  • Ławrow
    Nie ma co biadolić na politykę Waszyngtonu. Jest taka na jaka Rosja Putina pozwala.
  • Autor
    Jakie zostały zawarte porozumienia pomiędzy przedstawicielami Rosji i USA, tego nikt nam nigdy nie powie. Samo spotkanie przywódców, było już tylko sfinalizowaniem wcześniejszych uzgodnień. Analizę Ławrowa należy traktować jako oficjalne stanowisko Rosji skierowane do własnej opinii publicznej oraz partnerów i sojuszników. Nic konkretnego ona jednak nie wnosi. Powiadają, że po czynach ich poznacie i powoli zaczynamy poznawać. Chodzi o nasilenie represji covidowych w Rosji, a są one rzeczywiści represyjne i zostały scedowane perfidnie na gubernatorów.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:20:34
    Nie wydaje mi się, abyś miał rację. Oczywiście, taniej jest współpracować czy konkurować w oparciu o zaufanie, ale gra jest możliwa przy braku zaufania i "dwulicowości". Każdy dialog ma praktyczny sens.

    Problemem są narody idiotów, niezdolnych do rozpoznania podstępnej gry. Problemem są pieniądze, drukowane przez ameryckich bRZydów, za które kupuje się całe narody. Na tym polega rekrutacja. Ławrow powinien wreszcie zrozumieć to, czego nie rozumiał Gorbaczow i jego poprzednicy. Nie może być dalej tak, że zachodni przestępczy model życia jest magnesem przeciągającym na swoją stronę wszystkich bez moralnego kręgosłupa.



    ps. Ponieważ reklamowałeś na tutejszych łamach niepodległy.pl wydaje mi się stosowne zamieszczenie stosownego komunikatu o zakończeniu przedsięwzięcia.

    Jak widać, mimo wszystkich wad właściciela, neon nadal funkcjonuje.

    Ja przynajmniej jestem konsekwentny. W związku z tym, że zasady współżycia na neonie mi nie odpowiadają, ograniczyłem radykalnie czas poświęcany na uczestnictwo w tym forum. Doprawdy, wolę już zamieszczać jednozdaniowe uwagi w głównym ścieku, niż tworzyć tu dla garstki niepoprawnych, zajmujących się bzdetami, zadziobujących wszystkich o odmiennych poglądach.

    Co nie znaczy, że przez wieloletni sentyment tu nie wpadam, a i czasem kija nie włożę.
  • @JimA 09:53:14
    Ja oceniam polityków przez pryzmat ich skuteczności i pracy dla interesów własnych narodów (które nie muszą być wcale zbieżne z naszymi).
    Z tego pkt widzenia Ławrow to kolos. Nasze dyplomatoły powinny się od niego uczyć.
  • @Oświat 10:33:03
    //Klasę to miał mister ,,Niet”, Gromyko.//
    Gromyko żył w łatwiejszych czasach gdy wszystko było jakoś poukładane.

    // lepszą formą dyplomacji dla Rosji byłoby Leninowskie ,,Kto kogo” i zorganizowanie kilku majdanów w Waszyngtonie, Londynie, Paryżu.//
    Mają brać przykład ze zbójeckiego Zachodu?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:36:27
    klęska w Afganistanie to raczej przesada.

    To tak, jakby powiedzieć śpiącemu na kasie złodziejowi, że poniósł klęskę, bo przeszedł na emeryturę i nie kradnie dalej.
  • @Playset 10:53:39
    No i właśnie o to chodzi, o tak zwane "oficjalne stanowisko Rosji", covida lepiej w to nie mieszać, bo to jest gruba chucpa międzynarodowa; ważne jak gość rozgrywa w drużynie, a idzie mu nieźle. Ławrow jest świetnym zawodnikiem. W tej chwili gra w rosyjskiej grupie. Niestety jest już stary...Gdyby amerykańcy mieli takiego Ławrowa to by się Chiny posrały. A poza tym, co nas to obchodzi co się dzieje za płotem?! ?!

    Jak napisałem, nam by się przydało Ławrowów trzech i ośmiu Putinów. Może wreszcie wyszlibyśmy z dołka. A tak, to trza się samemu skrobać pod górkę, czyli tak zwana wolna amerykanka, ;)
  • @Playset 10:53:39
    //Chodzi o nasilenie represji covidowych w Rosji, a są one rzeczywiści represyjne i zostały scedowane perfidnie na gubernatorów.//
    Dla mnie to także ogromne rozczarowanie.
  • @Wican 08:47:27
    I co z tego, to Rosjanie pożądają dolarów, a Amerykanie nie potrzebują rubli.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:05:46
    10/10 tak, reszta wymięka. Kolos to dobre określenie. Chyba nawet Katarzyna nie była tak sprawna umysłowo.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:09:24
    Pamiętaj, że oni wszyscy grają do jednej bramki!
    My chyba jesteśmy po drugiej stronie pastucha.
    Alicja znalazła się po INNEJ! stronie lustra.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:08:22
    I jednak jakoś mniej wariatów było przy władzy w USA. Takich co się śpieszą
  • @interesariusz z PL 11:10:02
    Haha. DOlarów to raczej nie. Najchętniej przeszliby na inną walutę. Wg wyliczeń, Rosja ma takie złoża dioamentów, ze mogłaby zapewnić zapotrzebowanie światu na jakieś 3000 lat. Zarówno do produkcji biżuterii, jak i do przemysłu. Rosja posiada metale ziem rzadkich i mnóstwo innych urówców. Oraz ogromne przestrzenie. Po co gówniane papierki? Albo pieniądz wirtualnych, który może w każdej chwili zniknąć. Trzeba posiadać to, co inni chcą też mieć. Np., mimo sankcji, AMerykanie wciąż kupowali od Rosji silniki do rakiet. To tylko POPiSowe matoły wierzą, ze z sankcjami to tak na poważnie
  • @Wican 11:28:21
    Nie napisałem Rosja, tylko Rosjanie,

    podobnie Polacy,

    w głowie im tylko zielone, amerycki styl życia i reguły rodem z dzikiego zachodu.
  • @interesariusz z PL 11:37:54
    A, faktycznie. Ale od tego jest państwo i elity, aby narodem kierować. I czy ja wiem, że oni tak na dolary? Rzaczej na euro i funty.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:08:22
    ,, ...Mają brać przykład ze zbójeckiego Zachodu?,,,"

    A wolą mieć majdan w Moskwie?
  • @Oświat 10:33:03
    " zorganizowanie kilku majdanów w Waszyngtonie, Londynie, Paryżu"

    W Londynie jest spokój, ale w Waszyngtonie i Paryżu jest gorąco na ulicach od dłuższego czasu.
  • @interesariusz z PL 11:04:27
    //wydaje mi się stosowne zamieszczenie stosownego komunikatu o zakończeniu przedsięwzięcia.//
    Jeszcze nic się nie zakończyło.
  • Autor ☆☆☆☆☆
    W prasie na Zachodzie jak zwykle stronnicze komentarze krytykujące tylko Rosję.

    A wycofywanie Amerykanów z Afganistanu przeważa relatywizm i wybielanie zbrodni popełnionych przez wojska USA i państw członkowskich NATO.

    Zero objektywizmu i krytyki że Stany Zjednoczone usadowiły seoje marionetki w rządzie Ukrainy, Afganistanu i Iraku oraz krytyki bezprawnej okupacji Syrii, Afganistanu i Iraku.

    Pozdrawiam :)
  • @Oświat 11:41:55
    //A wolą mieć majdan w Moskwie?//
    Na razie nie udało się zorganizować nawet w Mińsku.
    Kijów to wypadek przy pracy. Kto mógł się spodziewać, że Janukowycz to taki miękiszon?
  • @Alfax 11:47:24
    //W prasie na Zachodzie jak zwykle stronnicze komentarze krytykujące tylko Rosję.//
    Dlatego należy zawsze dać głos tym, którym jest on negowany.
    To zwykła rzetelność dziennikarska.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:49:58
    ,,..Na razie nie udało się zorganizować nawet w Mińsku..."

    Na razie, nie.
    Ale jak na boisku cała drużyna gra tylko pod swoją bramką, to wcześniej czy później przegra.
    Jak nie Putin, to kolejny Gorbaczow, czy Jelcyn.
    Żeby wygrać, grę, czy wojnę, czy majdany, trzeba przenieść na teren wroga.
    Tak robili stratedzy.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:49:58
    że Janukowycz to taki miękiszon, było wiadomo gdy wygrał poprzednie wybory i oddał władzę Juszczence i Tymoszence
  • @Oświat 12:04:39
    Wyrywny jesteś :)))
  • @Oświat 12:04:39
    "Żeby wygrać, grę, czy wojnę, czy majdany, trzeba przenieść na teren wroga."
    Rosja nie chce gorącej wojny...

    "Majdany Rosji" muszą być spontaniczne.. oddolne.
    Ja myślę że Rosja nad tym pracuje ale poziom dyskrecji jest kilka pięter wyżej niż gdy robi to tzw. zachód (bezczelnie, jawnie, na chama)
    Skuteczność może mniejsza ale od wojny dalej..
    Na dzisiaj najskuteczniejsze jest demaskowanie bandyckiego zachodu i jego zbrodni.... to Rosja ma dużo więcej amunicji niż bandycki zachód
    który musi karmić publikę kłamstwami czy prowokacjami przeciw Rosji...czy białymi plamami na niewygodne tematy
    Rosji wystarcza amunicja w postaci gołej prawdy.
    a to ogromna przewaga.
  • @Oscar 12:39:20
    //Rosji wystarcza amunicja w postaci gołej prawdy.
    a to ogromna przewaga.//
    Kiedyś pisałem o tym.

    Rząd rosyjski wygrywa wojnę propagandową w Rosji w bardzo prosty sposób - wpuszczają do telewizji wszystkich kłamczuszków z Zachodu i pozwalają im mówić co tylko chcą. Ci w końcu wpadają we własne sidła i plączą się w zeznaniach co widzi najgłupszy nawet Rosjanin. Bo kłamstwo ma krótkie nogi.
    Sposób tani i bardzo skuteczny.

    A "wolny zachód" musi organizować jakieś "komitety przeciwko rosyjskiej dezinformacji". Taki tekst jak ten, który przytoczyłem, powinien ukazać się w najważniejszych mediach, żeby obywatele sami mogli ocenić tę "dezinformację". Nie robią tego.
    Dlaczego?
  • @Oświat 12:04:39
    "Żeby wygrać, grę, czy wojnę, czy majdany, trzeba przenieść na teren wroga.
    Tak robili stratedzy."

    No i ci wielcy stratedzy przenieśli się do Afganistanu,Iraku i Syrii.No i co??? Wypierdzielają stamtąd w panice i popłochu tak,ze nawet gacie se strachu pogubili.Zwiali jak śmierdzące szczury z Afganistanu .Uciekają z Iraku,została tam jeszcze garstka tych ropokradów.W Syrii jeszcze się trzymają okradając biedny ,zniszczony wojną kraj z syryjskiej ropy.Mam nadzieję,ze niedługo nie będą mieli gdzie spierdzielać,nawet do własnego kraju.
  • @matterhorn 12:49:29
    //"Żeby wygrać, grę, czy wojnę, czy majdany, trzeba przenieść na teren wroga.
    Tak robili stratedzy."//

    Publiusz Korneliusz Scypion Afrykański Starszy łac. Publius Cornelius Scipio Africanus Maior – wódz rzymski z okresu II wojny punickiej, zwycięzca Hannibala w bitwie pod Zamą, który wojnę przeniósł z półwyspu Apenińskiego do Afryki.

    Amerykanie to najeźdźcy, nie stratedzy.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:49:18
    Jakby Putin w rozmowie z Bidenrm pozwiedzał.
    –Stary, skończcie z tą waszą bandycką agresywną polityką, bo jak nie, to ja podrzucę waszym murzynom dwa miliony kałachów i 10 tyś ręcznych wyrzutni rakietowych i będzie po Ameryce, to kto wie czy Amerykanie byliby takimi chojrakami za jakich się mają.
    Siła argumentów czy argument siły?
    Co lepsze?
    Ławrow pisze szkolne wypracowania, a NATO i USA robią manewry i prowokują na Morzu Czarnym mając w doopie jego pisania.
    Po Monachium powiedzieli Putinowi
    – Mysz ryknęła.
  • @Oświat 17:31:37
    //skończcie z tą waszą bandycką agresywną polityką, bo jak nie, to ja podrzucę waszym murzynom dwa miliony kałachów i 10 tyś ręcznych wyrzutni rakietowych i będzie po Ameryce//

    Widocznie są jakieś powody, że tak nie powie. Zresztą murzyni w USA mają z czego strzelać.

    //a NATO i USA robią manewry i prowokują na Morzu Czarnym mając w doopie jego pisania.//
    Takie "pisania" są dla publiki. A na M. Czarnym Rosjanie pokazali, że przestali żartować.
    Jutro kończą się manewry i zobaczymy jaką drogę wybiorą okręty NATO.
    Tym bardziej, że Rosja zapowiedziała, że w razie czego odda tylko 2 strzały ostrzegawcze, trzeci już w cel.

    Poczekajmy do niedzieli i zobaczymy co się stanie.
    Brzydko się bawią.
  • @Oświat 17:31:37
    Tam Czarnym, i nie tylko, broni wystarczy. I państwa cywilizowane nie powinny organizować aż takiego terroryzmu, nawet u wroga. Zresztą, USA są też dla Rosji elementem równowagi i pewnie Moskalom wcale nie zależy na upadku tego państwa
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:20:34
    "Pełna schiza."

    Pytanie co biorą???

    5*

    Pozdro!
  • @JimA 11:09:14
    "A poza tym, co nas to obchodzi co się dzieje za płotem?! ?!"

    Nie wiem jak Ty Szanowny JimA, ale ja tam nie chciałbym, żeby w Germanii pojawił się nowy akwarelista z ekipą, a u Ruskich bolszeiki, co to "po trupie do serca Europy" czy jakoś tak....

    Pozdro!
  • @Oświat 12:04:39
    "Żeby wygrać, grę, czy wojnę, czy majdany, trzeba przenieść na teren wroga.
    Tak robili stratedzy."

    Baćka tylko uruchomił traktor - "partniory" same się zakowidowały.
    Przeniesienie akcji nie okazało się konieczne :-)

    Pozdro!
  • @Jasiek 19:30:28
    No wiem, wiem... Ale na to nie bardzo mamy wpływ :/, niestety. Oni się pojawiają, lub ich tworzą "kręgi", na które zupełnie nie mamy wpływu. Pozostaje się tylko bronić. I to robimy... ponad dwa tysiące lat.

    teraz tych "hitlerków" jest więcej, mają dyplomy akademii medycznej.

    Z drugiej strony, skoro to tak długo trwa ( ta wojna między nami a nimi), to ja nie wiem czy zwyciężymy. To nie jest "nuta zwątpienia", tylko "realizm jednoosobowego oddziału Wagnera".

    Deszcze niespokojne i te rzeczy...
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:49:41
    https://zmianynaziemi.pl/sites/default/files/styles/large/public/kamala.jpg?itok=YPEydfD_


    Fatalna atmosfera wokół wiceprezydent USA Kamali Harris: „Ludzie traktowani jak gówno..” Ci, którzy myśleli, że nie ma nic gorszego od Trumpa, doigrali się. Wszystko wskazuje na to, że polityczny projekt Biden-Harris, to największa polityczna pomyłka ostatnich dekad. USA są na progu wewnętrznego rozpadu. Nie ma przywództwa, są tylko manekiny. Do tej pory obrywało się głównie Joe Bidenowi, ale teraz wychodzą na jaw coraz bardziej szokujące fakty na temat wiceprezydent Kamali Harris, która już wcześniej dała się poznać chociażby z tego, że naśmiewała się z torturowanego więźnia, proszącego o wodę. Teraz ponad 20 współpracowników i ekspertów wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, poinformowało o fatalnej atmosferze pracy z Kamalą Harris oraz nienawiści, jaką darzą się szefowie i podwładni.

    https://zmianynaziemi.pl/sites/default/files/styles/640szerokosc/public/kamala-harris-5922386_960_720.png?itok=QUrhfyCv
    Według pracowników, winę za to ponosi sama Harris, która ponoć boi się podejmować samodzielne decyzje z powodu odpowiedzialności, jaką musiałaby ponosić. W dodatku próbując ratować samą siebie, wykazuje się nielojalnością wobec swoich pracowników, których poświęca, gdy dochodzi do coraz bardziej widocznych wpadek. Innymi słowy, to ona jest winna, ale obwinia innych. Jeden z informatorów miał powiedzieć:
    „To nie jest miejsce, w którym ludzie czują się wspierani, ale miejsce, w którym ludzie czują się traktowani jak gówno”


    https://zmianynaziemi.pl/sites/default/files/styles/640szerokosc/public/president-5729880_960_720.png?itok=iksL1drW


    Biały Dom nie jest więc przestrzenią obsadzoną przez zespół ekspertów, który konsekwentnie realizuje prezydencką agendę. To gniazdo os, każdy każdego chce ugryźć i wygryźć. Dla USA to bardzo niedobra wiadomość, bo jeśli najważniejsi ludzie w państwie boją się swoich funkcji, to do czego może to doprowadzić? Co ciekawe, do tej pory wydawało się, że Joe Biden jest kukiełką, za którą decyzje za plecami podejmuje właśnie Kamala Harris. Teraz jednak wychodzi na jaw, że ona też nie dźwiga ciężaru prezydentury. A przecież mówi się o tym, że zastąpi Bidena po upływie jego pierwszej kadencji, a nawet w jej trakcie. Ma też objąć kierowanie Partią Demokratyczną. W Stanach Zjednoczonych robi się naprawdę nieciekawie i coraz bardziej natarczywe jest pytanie o to, kto tak bardzo chciał, żeby akurat para Biden-Harris zastąpiła Trumpa i Pence’a? Może Donald Trump jednak jest ofiarą skradzionych wyborów? Donald Trump to najlepsze co mogło spotkać USA i cały świat ale banda prymitywnych globalistów którzy rządzą światem sfałszowała wybory i dali pedofila Bidena na prezydenta...Każdy dzień tego ścierwa Bidena jako głowy USA jest strzeleniem w pysk każdemu Amerykaninowi.

    https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/fatalna-atmosfera-wokol-wiceprezydent-usa-kamali-harris-ludzie-traktowani-jak-gow
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:49:41
    5! i pzdr!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej