Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
422 posty 14452 komentarze

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL - Oprócz mojego mistrza, Mahatmy Ghandiego, Mistrza od zawsze, szanuję i modlę się za Józefa Jerzego Kukuczkę. Pierwszy to Mistrz walki bez przemocy a drugi to największy wyczynowiec jakiego Polska wydała.

Szczyt Putin-Trump w Helsinkach: akcja jest w reakcji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Znalazłem i przekazuję polskim czytelnikom tekst mojego ulubionego blogera i analityka The Saker. Pożytecznej lektury!

 

Teraz, gdy minął nieco ponad tydzień od bardzo oczekiwanego szczytu Putin-Trump w Helsinkach, miałem czas przeczytać wiele reakcji i komentarzy, które on wygenerował. Dochodzę do paradoksalnego wniosku, że szczyt ten był zarówno wydarzeniem bez wydarzeń, jak i prawdziwie historycznym przełomem. Spójrzmy na samo wydarzenie, a następnie na jego konsekwencje. Sam szczyt: bardzo potrzebne nie - wydarzenie Po pierwsze, należy przyjąć fakt, że Putin i Trump rozmawiali ze sobą nie tyle, ponieważ sam ten fakt jest wielki, ale dlatego, że jest to niezwykle niebezpieczna sytuacja, gdy przywódcy dwóch wojskowych (i nuklearnych) supermocarstw nie rozmawiają ze sobą.

W ciągu ostatnich kilku lat prawie wszystkie kontakty między rosyjskimi i amerykańskimi urzędnikami zostały jednostronnie zerwane, oczywiście przez stronę amerykańską. Jedynym wyjątkiem od tej quasi-całkowitej ciszy były utrzymujące się kontakty między rosyjskim i amerykańskim wojskowymi i służbami bezpieczeństwa / wywiadu, co jest bardzo dobrą rzeczą. Nie jest to jednak wystarczające, ponieważ ani wojskowi, ani urzędnicy ds. bezpieczeństwa / wywiadu nie powinni faktycznie prowadzić polityki, a zatem, gdy są jedynymi, którzy rozmawiają, dwie rzeczy mogą się zdarzyć: a) ci urzędnicy wojskowi i bezpieczeństwa / wywiadu są poważnie ograniczeni w swoich uprawnieniach do podejmowania decyzji lub b) wojskowi i funkcjonariusze bezpieczeństwa / wywiadu są zmuszeni wziąć sprawy w swoje własne ręce i zacząć prowadzić politykę pomimo braku do tego upoważnienia. Taki stan rzeczy jest z natury niebezpieczny (nie wspominając, że niedemokratyczny). Jednak fakt, że dwaj Prezydenci i ich doradcy rozmawiali ze sobą, jest bardzo potrzebną zmianą, która, mam nadzieję, będzie oznaczać powrót do normalnego wielopoziomowego dialogu między Rosją i USA.

Ale oprócz tego, że rozmowa jest z definicji dobra, co jeszcze osiągnął szczyt? Absolutnie niczego. Nic w ogóle. Pewnie, było wiele ogólnych stwierdzeń na temat "pozytywnych dyskusji" i podobnych, a także pewnych niejasnych odniesień do różnych konfliktów, ale prawda jest taka, że ​​nie uzgodniono niczego realnego i namacalnego. Co więcej, i to jest, jak sądzę, absolutnie kluczowe, nigdy nie było żadnej szansy, by ten szczyt osiągnął cokolwiek. Czemu?

Ponieważ Rosjanie już dawno stwierdzili, że urzędnicy amerykańscy są "niezdolni do porozumienia" (недоговороспособны). Mają rację - Stany Zjednoczone nie osiągnęły porozumienia z nikim co najmniej od czasu, gdy Obama i Trump tylko pogorszyli sytuację: nie tylko USA wycofały się ze wspólnego kompleksowego planu działania (nielegalnie - ponieważ ten plan został zatwierdzony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ) , ale Trump nawet żałośnie wycofał się z najważniejszego oświadczenia, które wypowiedział podczas szczytu, kiedy z mocą wsteczną zmienił swoje "Prezydent Putin mówi, że to nie Rosja. Nie widzę żadnego powodu, dla którego byłoby "na" nie widzę żadnego powodu, dla którego nie byłaby to Rosja "(coś jak szachy w 5D!). Jeśli Trump nie może nawet trzymać się swoich własnych słów, jak ktokolwiek mógłby oczekiwać, że Rosjanie potraktują wszystko poważnie ?!

Poza tym, od czasu wielu zachodnich obietnic słownych, że nie ruszają NATO "o jeden cal na wschód", Rosjanie wiedzą, że zachodnie obietnice i inne gwarancje są bezwartościowe, bez względu na to, czy obiecywane są w rozmowie, czy spisane na papierze. Prawdę powiedziawszy, Rosjanie bardzo obcesowo mówili o swojej odrazie nie tylko do zachodniej nieuczciwości, ale nawet o podstawowym braku profesjonalizmu swoich zachodnich odpowiedników, stąd komentarz Putina na ten temat: "Trudno jest prowadzić dialog z ludźmi, którzy mylą Austrię i Australię ".

Jest całkiem oczywiste, że Rosjanie zgodzili się na szczyt, wiedząc jednocześnie, że nic z tego nie będzie, a nawet nie będzie mogło z tego wyjść. Właśnie dlatego zaczęli pozbywać się amerykańskich obligacji skarbowych jeszcze przed spotkaniem z Trumpem (wyraźny znak tego, jak Kreml naprawdę odbiera Trumpa i USA).

Dlaczego więc zgodzili się na to spotkanie? Ponieważ poprawnie ocenili konsekwencje tego spotkania. Konsekwencje szczytu: jednomyślność nienawiści i chaosu Jest to przysłowiowy przypadek, w którym prawdziwa "akcja jest w reakcji" i w tym przypadku reakcja neoconów, amerykańskiego Deep State i jego machiny propagandowej (amerykańskie korporacyjne media) była niczym innym, jak całkowitą i nędzną histerią. Mógłbym wymienić ogromną liczbę cytatów, oświadczeń i deklaracji oskarżających Trumpa o bycie mięczakiem, zdrajcą, sprzedawczykiem, agentem Putina i całą resztą. Ale znalazłem najpotężniejszą ilustrację tej pełnej nienawiści histerii w kolekcji karykatur z zachodnich korporacyjnych mediów opublikowanych przez pułkownika Cassada na tej stronie: https://colonelcassad.livejournal.com/4330355.html Nie będę ich tutaj komentował, ale proszę poświęć czas, aby na nie spojrzeć i przekonać się, jakie wiadomości wbijają do głowy. Wiadomość jest przekazywana z różnych punktów widzenia i na różne sposoby, ale ogólny temat jednoczący jest następujący: Trump jest nieskończenie zły, sprzedał USA Putin-the-Devil, a wszystko, co Amerykanie uważają za święte i najdroższe ich sercom, jest teraz w ogromnym niebezpieczeństwie. Zawsze lubiłem karykatury i sposób, w jaki nie okazują one szacunku i wyśmiewają moce, które są, ale to, co dziś widzimy, to nie humor, brak szacunku, a nawet zjadliwa krytyka. Dziś widzimy kampanię nienawiści zarówno przeciwko Trumpowi, jak i Rosjanom, która, jak sądzę, nigdy wcześniej nie istniała: nawet na początku XX wieku, w tym w latach przedwojennych, które obfitowały w nienawiść, nigdy była taka jednomyślność nienawiści, jak to, co dzisiaj widzimy. Co więcej, atakowany jest nie tylko "Trump Człowiek" czy "Trump Polityk", albo "Trump Prezydent". Porównajcie dwa poniższe przykłady:

1. Stany Zjednoczone po 11 września: wiele osób miało poważne zastrzeżenia do wojen przeciwko Afganistanowi, Irakowi i całej sprawie Globalnej Wojnie z Terroryzmem. Ale większość Amerykanów wydawała się zgadzać z hasłem "popieramy nasze wojska". Logika była czymś w rodzaju "nie lubimy tych wojen, ale wspieramy naszych walczących mężczyzn i kobiety oraz instytucję wojskową jako taką". W związku z tym, podczas gdy określona polityka była krytykowana, ta krytyka nigdy nie była stosowana do instytucji ją wdrażającej: sił zbrojnych USA.

2. Trump po Helsinkach: należy pamiętać, że Trump nie zawarł żadnej umowy z Putinem. A jednak ta polityka nie zawarcia jakichkolwiek umów z Putinem została histerycznie ostudzona jako sprzedaż. Nasuwa się pytanie: jaki rodzaj polityki spotka się z akceptacją Deep State USA? Trump ma uderzyć Putina w nos? Jest to całkowicie absurdalne, ale w przeciwieństwie do wojen GWOT, nie ma żadnego rozróżnienia między polityką Trumpa wobec Putina i Trumpa jako prezydenta Stanów Zjednoczonych. Mówi się nawet o impeachmencie, zdradzie i "wysokich przestępstwach i wykroczeniach" lub o "KGB" (rozwiązanym 27 lat temu, ale o tym nie wspominają), które wpłynęły na wybory prezydenta USA.

To, z czym dziś Trump ma do czynienia, nie jest jest zmasowaną krytyką, ale bardzo realnym, publicznym linczem! A to, co naprawdę przeraża, to fakt, że prawie nikt nie ośmiela się potępić tego histerycznego linczującego motłochu za to, czym jest. Oczywiście istnieje kilka wyjątków, nawet w mediach (myślę o Tucker Carlson), ale te głosy są całkowicie zagłuszane przez pełne nienawiści wrzaski zdecydowanej większości amerykańskich polityków i dziennikarzy. Nawet rzekomi zwolennicy prezydenta Trumpa, tacy jak Trey Gowdy. Z takimi przyjaciółmi ...

To, co miało miejsce po tym szczycie, to orwellowskie "dwie minuty nienawiści", ale teraz rozciągnęło się na dwa tygodnie nienawiści. I nie widzę oznak, że ten lincz się uspokajał. W rzeczywistości, od tego poranka, poziom histerii tylko rośnie. Przy okazji, są to typowe taktyki w stylu neokonserwatywnym: podwajanie, a następnie podwajanie stawki, a następnie wydawanie poleceń, które uniemożliwiają wycofanie się, a następnie powtarzanie wszystkiego tyle razy, ile potrzeba.

Ta strategia jest bezużyteczna wobec potężnego i pryncypialnego wroga, ale działa cuda ze słabym i bezwolnym wrogiem, jak Trump. Dotyczy to zwłaszcza amerykańskich polityków i dziennikarzy, którzy od dawna stali się wspólnikami Deep State (zwłaszcza po false flag z 11 września 2001 r. I jej zatajeniem) i teraz nie mogą się wycofać w żaden sposób ani traktować prezydenta Trumpa jako normalnego , regularnego Prezydenta. Retoryka antytrumpowa posunęła się za daleko, a Stany Zjednoczone osiągnęły teraz poziom histerii, o czym jestem przekonany, że nie ma możliwości powrotu. Kryzys konstytucyjny: neokoni kontra "opłakani".

Uważam, że Stany Zjednoczone stoją w obliczu najgorszego kryzysu w swojej historii: otwarcie wybrany na prezydenta został otwarcie zdelegitymizowany, a to z kolei delegitymizuje proces wyborczy, który doprowadził go do władzy, i, oczywiście, jest on również nie do zniesienia, " deplorables ", którzy ośmielili się głosować na niego: czyli większość Amerykanów. Proces, który odbywa się na naszych oczach, dzieli mieszkańców USA na dwie główne kategorie: po pierwsze, neokonów i tych, którym media amerykańskie z powodzeniem zrobiły pranie mózgu, a po drugie, wszyscy inni. Ta druga grupa, nawiasem mówiąc, jest bardzo zróżnicowana i obejmuje nie tylko zwolenników Trumpa w dobrej wierze (z których wielu również zostało zzombizowanych na swój sposób), ale także paleokonserwatystów, libertarian, działaczy antywojennych, (prawdziwych) postępowców i wiele innych grup. Zgaduję również, że wielu ludzi w wojsku obserwuje z przerażeniem, jak ich siły zbrojne i ich kraj są niszczone przez neokonów i ich zwolenników. Zasadniczo ci, którzy odczuwali "Chcę odzyskać mój kraj" i którzy mieli nadzieję, że dzięki Trumpowi tak się stanie, są teraz przerażeni tym, co się dzieje. Uważam, że to, co widzimy, to masowy i celowy atak neokonów i ich Deep State przeciwko systemowi politycznemu i narodowi Stanów Zjednoczonych.

Kongres, w szczególności, jest teraz winny angażowania się w faktyczny zamach stanu przeciwko władzy wykonawczej na tak wielu poziomach, że trudno je zliczyć (i wiele z nich prawdopodobnie jest ukrytych przed opinią publiczną), w tym wielokrotne próby uniemożliwienia Trumpowi korzystania z jego konstytucyjnych uprawnień, takie jak na przykład podejmowanie decyzji w sprawach polityki zagranicznej. Doskonałym tego przykładem może być oficjalne oświadczenie Nancy Pelosi o możliwym zaproszeniu od Trumpa do Putina: "Pogląd, że prezydent Trump zaprosił tyrana do Waszyngtonu, jest nie do wiary. Nieustające ataki Putina na nasze wybory oraz na demokrację zachodnią i jego nielegalne działania na Krymie i w całej Ukrainie zasługują na zażarte, jednomyślne potępienie społeczności międzynarodowej, a nie bilet VIP do stolicy naszego kraju. Obawa prezydenta Trumpa przed Putinem jest wstydem i poważnym zagrożeniem dla naszej demokracji. Zaproszenie do przemówienia na wspólnym posiedzeniu Kongresu powinno być obustronne, a przewodniczący Ryan musi natychmiast wyjaśnić, że nie ma - i nigdy nie będzie - zaproszenia dla bandytów, takich jak Putin, by zwracać się do Kongresu Stanów Zjednoczonych." 

Kolejny przykład można znaleźć w jednomyślnej rezolucji 98-0 przyjętej przez Senat USA wyrażającej sprzeciw Kongresu wobec rządu USA, pozwalający Rosji na przesłuchanie amerykańskich urzędników. Trump oczywiście natychmiast się ugiął, mimo że początkowo oświadczył "fantastycznie", że faktycznie przestrzega warunków istniejącej umowy z 1999 r. o wzajemnej pomocy w sprawach karnych między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. "Rzeczniczka" Białego Domu, Sarah Sanders, zrobiła jeszcze lepiej i stwierdziła: "Jest to propozycja, którą złożył szczerze prezydent Putin, ale prezydent Trump nie zgadza się z nią. Mam nadzieję, że prezydent Putin pozwoli 12 zidentyfikowanych Rosjanom przybyłyć do Stanów Zjednoczonych, aby udowodnili swoją niewinność lub udowodnić im winę"

A'propos imperialnej megalomanii! USA nie pozwolą Rosjanom na przesłuchanie kogokolwiek, ale chcą, by Putin wydał rosyjskich obywateli. Niesamowite… Jeśli chodzi o Nancy Pelosi, jej najnowszy "tweet" jest dziś bardzo subtelny. Brzmi: Każdego dnia, pytam: co Rosjanie mają na @DonaldTrump osobiście, finansowo i politycznie? Odpowiedź na to pytanie jest jedyną rzeczą, która wyjaśnia jego zachowanie i jego odmowę stawienia czoła Putinowi. #ABetterDeal. Całkiem jasne, nie? "Trump jest zdrajcą i musimy go powstrzymać". Do tej pory istnieją przytłaczające dowody na to, że pełzający zamach stanu neokonów rozpoczął się już pierwszego dnia prezydentury Trumpa i że neokoni nie są usatysfakcjonowani złamaniem Trumpa i przejęciem de facto władzy w Białym Domu: teraz najwyraźniej też chce tego de jure.

Prawdziwe pytanie brzmi: czy w USA istnieją jakieś siły zdolne powstrzymać neokonów przed całkowitym objęciem władzy, a jeśli tak, to jak może się ujawnić reakcja patriotyczna na zamach neokonów? Szczerze mówiąc, nie wiem, ale mam wrażenie, że wkrótce możemy mieć "Prezydenta Pence" w Oval Office. Tak czy inaczej, w powietrzu wisi kryzys konstytucyjny.

Co z rosyjskimi interesami w tym wszystkim? Wiele razy mówiłem, że Rosja i imperium anglosyjonistyczne (w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych jako kraju) toczą wojnę, która jest w przybliżeniu 80% informacyjna, 15% ekonomiczna, a tylko 5% "kinetyczna". Jest to bardzo realna wojna i jest to wojna o przetrwanie tylko dlatego, że Imperium nie może pozwolić, by jakikolwiek większy kraj na świecie był naprawdę suwerenny. Dlatego też imperium anglosjonistyczne nie tylko stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Rosji, ale także stanowi egzystencjalne zagrożenie dla samego Imperium. W tym rodzaju konfliktu o przetrwanie nie ma miejsca na nic oprócz gry o sumie zerowej, a to, co jest dobre dla Rosji, jest złe dla USA i na odwrót. Rosjanie, w tym Putin, nigdy nie chcieli tej gry o sumie zerowej, która została im narzucona przez anglosyjonistów, ale teraz, gdy zostali do tego zmuszeni, będą grać tak ostro, jak tylko mogą. Logiczne jest zatem wyciągnięcie wniosku, że potężne kryzysy systemowe, w których neokonserwatyści i ich zwariowana polityka pogrążyli USA, są korzystne dla Rosji. Oczywiście, idealnym scenariuszem byłoby, gdyby Rosja i Stany Zjednoczone (w przeciwieństwie do imperium anglosyjonistycznego) współpracowały nad bardzo długą listą zagadnień, w których mają wspólne interesy. Ale odkąd neokoni przejęli władzę i poświęcają USA w imię ich imperialnych projektów, to tak się nie stanie, a Rosjanie to rozumieją.

Co więcej, skoro USA stanowią największy komponent władzy imperium anglosyjonistycznego, to wszelkie osłabienie USA osłabia w ten sposób Imperium, a wszystko, co osłabia Imperium, jest korzystne dla Rosji (zresztą logicznym następstwem takiego stanu rzeczy jest to, że ludzie w USA i mieszkańcy Rosji mają tego samego wroga - neokonów - i to czyni ich de facto sojusznikami). Nie jest moim celem dyskusja o tym, kiedy i jak neokoni doszli do władzy w USA, więc powiem tylko, że polityka urojeniowa, którą stosowały różne administracje amerykańskie od co najmniej 1993 r. (A jeszcze bardziej od 2001 r.) były katastrofalne dla Stanów Zjednoczonych i można je było scharakteryzować jako jedną długą, nigdy nie kończącą się sprawę imperialnej pychy (aby użyć tytułu doskonałej książki Michaela Scheuera z 2004 roku). Oto niektóre z następstw tego:

1. Nie ma już czegoś takiego jak "amerykańska dyplomacja" (dawno minęły czasy Jamesa Baker'a, a nawet George'a Shultza!). Wszystko, co robią tzw. "Amerykańscy dyplomaci", to dostarczanie ultimatum, gróźb, sankcji, kart wyników "praw człowieka", list "krajów sponsorujących terror" itp. Co gorsza, wszelkie rodzaje negocjacji są obecnie interpretowane jako oznaki słabości lub, co gorsza, zdrada. Politycy amerykańscy przekonali się, że należy negocjować tylko z przyjaciółmi i sojusznikami, ale prawda jest taka, że ​​USA nie mają przyjaciół ani sojuszników - tylko kolonie, protektoraty, reżimy marionetek i inne państwa lenne prowadzone przez kompanów. Dla nich USA wydają rozkazy, które bardzo różnią się od negocjacji, co implikuje poszukiwanie kompromisu między mniej więcej równymi stronami.

2. Amerykańska "wspólnota wywiadowcza" stała się narzędziem dla drobnych interesów politycznych, a kompetentni analitycy i eksperci od polityki zagranicznej są wyraźnie nieobecni na najwyższych szczeblach tej społeczności (Dmitri Orlov napisał właśnie dobry artykuł na ten temat). Długi ciąg przegranych wojen i klęsk polityki zagranicznej jest bezpośrednim wynikiem tego braku nawet podstawowej wiedzy. To, co dziś uchodzi za "ekspertyzę", to w zasadzie hiperbola pełna nienawiści i histeryczna przemoc, stąd inflacja w paranoicznej antyrosyjskiej retoryce.

3. Siły zbrojne USA są dobre tylko w trzech kwestiach: marnowaniu olbrzymich sum pieniędzy, niszczeniu krajów i wyobcowaniu z reszty planety. Nadal są najdroższymi i nadętymi siłami zbrojnymi na planecie, ale nikt już ich nie boi (nawet stosunkowo małe państwa, nie obchodzą Rosji ani Chin). Pod względem technologicznym Rosjanie (i w mniejszym stopniu Chińczycy) znaleźli asymetryczne odpowiedzi na wszystkie kluczowe programy planowania sił w Pentagonie, a dawna przewaga USA w powietrzu, na lądzie i na morzach jest teraz przeszłością. Co do amerykańskiej triady nuklearnej, nadal jest ona w stanie wypełnić swoją misję, ale jest bezużyteczna jako narzędzie polityki zagranicznej lub walki z Rosją lub Chinami (chyba że rozważa się samobójstwo).

(Ta niezdolność armii amerykańskiej do osiągnięcia pożądanych celów politycznych mogłaby wyjaśnić, dlaczego, przynajmniej dotychczas, Stany Zjednoczone najwyraźniej porzuciły zamiar rekonkwisty Syrii lub dlaczego Ukronazi nie ośmielili się zaatakować Donbasu. Oczywiście jest zbyt wcześnie, aby osądzać i po tych zigach może nastąpić wiele zag, szczególnie w kontekście kryzysu politycznego w USA, ale wydaje się, że w przypadku KRLD, Iranu, Syrii i Ukrainy dużo szczekania, ale niewiele gryzienia pochodzi z rzekomej jedynej "hiperpotęgi" na planecie)

4. Stany Zjednoczone angażują się obecnie w konflikty nie tylko z Iranem czy Rosją, ale także z UE i Chinami. W rzeczywistości nawet relacje z państwami wasalnymi, takimi jak Kanada czy Francja, są teraz gorsze niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko prostytuujący się przywódcy "nowej Europy", aby używać terminu Rumsfelda, nadal deklarują poparcie w stosunku do pojęcia "amerykańskiego przywództwa" ale tylko wtedy, gdy otrzymują za to wynagrodzenie.

5. Amerykańskie "elity" i różne grupy interesów, które reprezentują, wyraźnie się teraz pokazały, co jest wyraźnym znakiem, że cały system znajduje się w stanie głębokiego kryzysu: kiedy wszystko szło dobrze, każdy mógł dostać to, czego chciał i niewidoczne były konflikty.

6. Lobby Izraela podporządkowało teraz Kongres, Biały Dom i media swój wąski program Likud, a w wyniku tego Stany Zjednoczone utraciły wszystkie swoje pozycje na Bliskim Wschodzie, a także chórki tych, którzy mają dość odwagi. Potępienie tego syjonistycznego okupanta rządu powoli, ale systematycznie rośnie (przynajmniej w Internecie). Nawet amerykańscy Żydzi mają dość otwartego już izraelskiego apartheidu.

7. Wycofując się z długiej listy ważnych międzynarodowych traktatów i organów (TPP, Protokół z Kioto, START, ABM, JCPOA, UNESCO, Rada Praw Człowieka ONZ itp.) Stany Zjednoczone całkowicie odizolowały się od reszty planety. Ironiczną prawdą jest to, że Rosja nie została wyizolowana w najmniejszym stopniu, ale USA odizolowały się same od reszty planety.

Dla kontrastu, Rosjanie kapitalizują każdy pojedynczy błąd USA - czy to bezwarunkowe poparcie dla Izraela, czy równoczesne wojny handlowe z Chinami i UE. Wiele zostało zrobione dzięki ostatnim rewelacjom o nowych i rewolucyjnych rosyjskich systemach uzbrojenia (patrz tutaj i tutaj), ale jest w tym o wiele więcej niż tylko rozmieszczenie nowych systemów i technologii wojskowych: Rosja korzysta z braku prawdziwej amerykańskiej polityki zagranicznej. Polityki na rzecz własnych interesów na Bliskim Wschodzie, oczywiście, ale także gdzie indziej. Weźmy choćby najnowszy przykład amerykańskiej katastrofy PR-owej - następujący "tweet" autorstwa Trumpa: (CAPS Lk w oryginale): "DO IRANSKIEGO PREZYDENTA ROWHANIEGO: NIECH PAN JUŻ NIGDY, PRZENIGDY NIE GROZI STANOM ZJEDNOCZONYM, BO W PRZECIWNYM RAZIE PONIESIE PAN TAKIE KONSEKWENCJE, JAKIE DOTYCHCZAS PONIOSŁO NIEWIELU"

Ten rodzaj infantylnej (czy nie brzmi jak sześciolatek?) i, szczerze mówiąc, raczej obłąkańczej próby straszenia Irańczyków (wszystkich ludzi!) przynosi dokładnie odwrotny skutek od tego, który prawdopodobnie był zamierzony: irańscy przywódcy mogą prychnąć z obrzydzeniem lub dobrze się uśmiać, ale nie będą pod wrażeniem. Tak zwani "sojusznicy" USA będą zawstydzeni, że są "prowadzeni" przez tak prymitywną osobę, nawet jeśli nie mówią tego publicznie.

Jeśli chodzi o Rosjan, z radością odkryją wszystkie możliwości oferowane przez takie analfabetyczne i samobójcze zachowanie.

Wniosek pierwszy: przydatny szczyt dla Rosji

Bezpośrednia konsekwencja szczytu w Helsinkach spowodowała gwałtowny wzrost wzburzenia amerykańskich klas rządzących. Co więcej, w obliczu ostrzału nienawistnych ataków Trump zrobił to, co zawsze: starał się jednocześnie uspokoić swoich krytyków, przechodząc do ich retoryki, a jednocześnie starając się wyglądać na "twardziela" - stąd jego najnowszy "Jestem twardym facetem z dużym czerwonym przyciskiem " i wygłupy przeciwko Iranowi (zrobił dokładnie to samo w stosunku do KRLD). Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, o czym dokładnie rozmawiali Trump i Putin podczas prywatnego spotkania, ale jedno jest pewne: fakt, że Trump siedział z Putinem sam na sam bez żadnego "nadzoru" swoich mentorów z Deep State, był wystarczająco dobry, aby wywołać totalną panikę w amerykańskiej klasie rządzącej, powodując jeszcze więcej zawodzenia o zmowie, impeachmencie, przestępstwach i wykroczeniach, a nawet zdradzie. Ponownie cel jest jasny: Trump musi zostać usunięty. Z rosyjskiego punktu widzenia niewiele zależy, czy Trump zostanie usunięty z urzędu, czy nie - problemem nie jest jego osobowość, ale natura imperium anglosyjonistycznego. Rosjanie po prostu nie mają środków, by zniszczyć Imperium, ale walka z amerykańskimi elitami ma miejsce, a jeśli nie, to przynajmniej obecny kryzys jeszcze bardziej osłabi USA, stąd rosyjska chęć uczestnictwa w tym szczycie, nawet jeśli sam szczyt nie przyniósł absolutnie żadnych wymiernych rezultatów: akcja była w reakcji.

Wniosek drugi: działania gangu Clintonów mogą doprowadzić do prawdziwej katastrofy dla USA

Głównym celem Trumpa w spotkaniu z Putinem było prawdopodobnie przekonanie się, czy istnieje sposób na rozbicie strategicznego partnerstwa rosyjsko-chińskiego i popieranie żądań Izraela wobec Syrii.

W kwestii Chin Trump nigdy nie miał szans, ponieważ USA nie mają nic do zaoferowania Rosji (podczas gdy Chiny i Rosja są teraz zjednoczone w istotnym, symbiotycznym związku).

W sprawie Syrii Rosjanie i Izraelczycy negocjują teraz szczegóły umowy, która dałaby rządowi syryjskiemu kontrolę nad linią demarkacyjną z Izraelem (nie jest to granica w sensie prawnym), a poparcie Trumpa dla Izraela nie zrobi żadnej różnicy .

Co się tyczy Iranu, Rosjanie nie poprą agendy USA z wielu powodów, począwszy od podstawowego interesu własnego po przestrzeganie prawa międzynarodowego.

Tak więc, podczas gdy Trump słusznie radził sobie z Putinem, można było przewidzieć, przynajmniej w obecnych okolicznościach, że nie odejdzie z namacalnymi rezultatami. Mimo wszystkich swoich bardzo poważnych błędów Trump nie może być obwiniany za obecną sytuację. Prawdziwymi winowajcami są gang Clintona i Partia Demokratyczna, które poprzez całkowicie nieodpowiedzialne zachowanie stwarzają dla Stanów Zjednoczonych bardzo niebezpieczny kryzys: neokoni i gang Clintonów są gotowi powiedzieć cokolwiek, bez względu na to, jak destabilizują, skrzywdzić Trumpa nawet jeśli sam system polityczny USA będzie przez to zagrożony. Co więcej, neokoni całkowicie obalili domniemanie niewinności - zarówno na zewnątrz (rosyjski "atak" w wyborach w USA), jak i wewnętrznie ("zmowa" Trumpa z Putinem).

Jeśli chodzi o Trumpa, niezależnie od jego dobrych intencji, jest słaby i nie może sam walczyć z całym Deep State USA. Neokoni i amerykańskie Deep State są teraz na kursie kolizyjnym z Rosją i ludnością Stanów Zjednoczonych i podczas gdy Rosja ma środki, by uchronić się przed Imperium, nie jest dla mnie jasne, kto, lub co może powstrzymać neokonów od dalszego niszczenie USA. Głębokie i systemowe kryzysy często powodują pojawianie się nowych osobowości na scenie, ale w przypadku Stanów Zjednoczonych nie można zaprzeczyć, że system nie może się sam zreformować, a kiedy jakaś osobowość próbuje go zreformować, system uderza w niego z okrutną siłą.

W zależności od kontekstu słowo "katastrofa" może mieć dowolne z następujących znaczeń: dowolne duże i katastrofalne wydarzenie o wielkim znaczeniu, katastrofa przekraczająca oczekiwania, dramatyczne zdarzenie inicjujące rozwiązanie spisku lub rodzaj bifurkacji, w którym system przesuwa się między dwoma stabilnymi stanami. W kontekście sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych obowiązują wszystkie te definicje. Czy na lepsze, czy na gorsze, najbardziej prawdopodobnym rezultatem obecnego kryzysu będzie jakiś rodzaj zmiany reżimu politycznego.

The Saker

tł. J.RSL

sakeritalia.it/attualita/il-summit-putin-trump-a-helsinki-lazione-e-nella-reazione/

KOMENTARZE

  • 5*
    Bardzo trafna analiza.
    Należałoby ją wydrukować w GP i GW.
  • @Robik 15:38:47
    //Należałoby ją wydrukować w GP i GW.//

    Ty to jajcarz Robik jesteś :))))))))))))))
  • @Robik 15:38:47
    Jak to możliwe, że ktoś to ocenił na "1"?
    Niewiarygodne!
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 15:47:08
    No przecież to takie demokratyczne i otwarte na wolną i nieskrępowaną dyskusję pis-ma.
    No, chyba że znowu ktoś mnie oszukał...?
    Jeśli tak to nie będę na nich głosował.
  • @Robik 15:55:45
    //No, chyba że znowu ktoś mnie oszukał...?
    Jeśli tak to nie będę na nich głosował.//

    Wzruszyłeś mnie... :)))))))
  • To tylko kwestia rozłożenia "medialnych akcentów"
    i nic więcej.Ludzie są tak głupi że grzechem byłoby nie wykorzystanie tego "kapitału".
    Od dwu tygodnie bez mała dzięki pracy mediów "cały świat" żyje spotkaniem Putin Trump choć od początku było wiadomo że o niczym ważnym się nie dogadają albowiem USA jest niewiarygodnym partnerem.
    Wczoraj rozpoczął się w RPA szczyt BRICS i tam faktycznie będą uzgadniać sprawy mające wpływ na resztę świata i jakoś nikt nie spekuluje o czym to też dogadali się Putin z Xi Jinpingiem podczas wczorajszego nieformalnego spotkania.
    https://vz.ru/news/2018/7/26/934414.html
    https://www.ndtv.com/india-news/brics-summit-2018-live-updates-pm-modi-to-meet-vladimir-putin-xi-jinping-in-south-africa-1889989
    Owczy pęd i siła mediów to jednak dwie najstraszniejsze siły.
  • Putin to gieroj..
    powinien dostać pokojową nagrodę Nobla za to, że nie zaatakował jeszcze zbrojnie, Europy zachodniej, Polski i krajów bałtyckich.
    Obama też dostał nagrodę za to, że nie zaatakował Iranu.
  • @Talbot 16:33:10
    Gdybym powiedział, że jesteś idiotą to byłby to raczej komplement.
  • @Robik 16:46:27
    Putin i tak na złość tobie, dostanie pokojową nagrodę Nobla, za całokształt polityki pokojowej.
    Komuniści jego zgłoszą do nagrody - wspomnisz moje słowa.
    Nie pisz o komentatorach, że to idjoci, bo jest to takie bolszewickie.
  • Ja
    Dałem 5. Pzdr!
  • @kula Lis 67 17:42:28
    Dzięki Lisie za * i krótki, treściwy komentarz :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:59:39
    Bez komentarza.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Szyli fojna hołmowa. Mówiłem.. i mówiłem, że pytanie nie jest czy, ale kiedy, no i pan ładny słówkiem się nie zająknął na tematy kolorystyczne, jakby nie widział. Czyli jednak correct..
    Przecież te wszystkie pierdoły nie spowodują jeszcze, że ludzie zaczną się powszechnie mordować, czy popierać jedynie słuszną stronę mordoru. Trzeba czegoś jeszcze. No i się hoduje stosowne hordy.
    Są trzy siły/armie, które się tam zetrą..

    Po co fojna na indiańskim kontynencie, oprócz oczywiście efektu rozpiżenia tych dyletanckich tupeciarskich hipokrytów? Po to, żeby nato straciło 95% zdolności do czegokolwiek, a co osłania to całe nato, komu kryje tyłek?
    Ta da!
    Dlatego najpierw właśnie, tam się zaczną mordkować, a te debile liczące na wielkiego sojusznika, ciągną nas na dno, jak to zawsze oni. Pewnie jak zwykle będą zdziwieni i zaskoczeni. Nigdy się nie nauczą.
  • @Torin 01:01:53
    W sumie ciekawy komentarz,
    mierzenie AKCJI
    poprzez REAKCJĘ,którą wzbudziła.
    Nowy poziom polityki?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej