Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
410 postów 14250 komentarzy

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL - Oprócz mojego mistrza, Mahatmy Ghandiego, Mistrza od zawsze, szanuję i modlę się za Józefa Jerzego Kukuczkę. Pierwszy to Mistrz walki bez przemocy a drugi to największy wyczynowiec jakiego Polska wydała.

HEREZJA DR HERZLA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kto umożliwił Wiedeńczykowi Herzlowi dotarcie do najwyższych potentatów krajów; kto sprawił, że zmuszeni byli oni wysłuchiwać jego władczych, szantażujących żądań?

Przez sześć lat od 1897 do 1903 roku, dr Herzl z wiedeńskiej Neue Freie Presse był światową figurą całkiem nowego rodzaju. Był twórcą Syjonizmu jako zorganizowanej siły politycznej ( i miał paść jego ofiarą, podobnie jak niektórzy jego następcy). Wprowadził ją w wir spraw światowych na podobieństwo chińskiego fajerwerku. Naprawdę jednak był nie znaczącą postacią; produktem kawiarni, tortu Sachera i Kaffe mit Schlagsahne. Rola jego podobna była do ‘ustosunkowanego’ człowieka, którego kierownik biura reklamy odrzuca po pomyślnym zakończeniu kmpanii. Nie był nigdy prawdziwym przywódcą, a fakt ten uświadomił sobie z szokiem podczas pierwszego kongresu w 1897 roku, gdy ‘raptem... oczom naszym ukazało się żydowstwo rosyjskie, ktorego siły nigdy nie podejrzewaliśmy’. Umarł w 1904 roku, przygnieciony świadomością ciężaru zadania.

Jak kiedyś napisał: w Bazylei w 1897 roku ‘założyłem państwo żydowskie.... pobudziłem lud do tęsknot o państwowości i podsycałem jego emocje poczuciem posiadania zgromadzenia narodowego’. Sześć następnych lat pokazało praktycznie, co Leon Pinsker miał na myśli, mówiąc w 1882 roku o ‘wywieraniu nieodpartego nacisku na obecną politykę międzynarodową’.

Herzl, wiedeński dziennikarz urodzony w Budapeszcie, zaczął tryumfalny objazd wielkich stolic; skoczył w haute monde jak akrobata, szybujący z jednego trapezu na drugi. Jako rzecznika ogółu Żydów przyjmowali go cesarze, potentaci i politycy. Uderzający musiał być kontrast między mentalnością jego, a podopiecznych, skoro pierwszy jego adjutant Max Nordau, mógł rzec po jego śmierci: ‘Nasi ludzie mieli Herzla, ale Herzl nigdy nie miał ludzi’. Między nim, a masami jego zwolenników stał talmudyczny rabinat Wschodu, patrzący szyderczo na fałszywego Mesjasza.

Świat, w jakim się poruszał, wydawał się solidny i osadzony na pewnych fundamentach. Wdowa Windsoru i Stary Gentleman z Schoenbrunn cieszyli się miłością swego ludu; Młodzieniec w Berlinie dorastał i dojrzewał; Car był ciągle ojczulkiem ludu; prawa człowieka były wszędzie szanowane; warunki robotników przemysłowych stopniowo poprawiały się. Tym niemniej, nad władcami i politykami ciążyła świadomość niebezpieczeństwa zagrażającego temu postępowi ku lepszej przyszłości; że może on być przerwany i zniweczony przez rewolucję światową. Bowiem w tym czasie tajne stowarzyszenie Weishaupta poprzez ‘siatkę tajnych związków’, jak je nazwał Disraeli, przerodziło się w partie komunistyczne, obejmujące swym zasięgiem wszystkie kraje.

Tą powszechną obawę wykorzystał Herzl dla propagowania swoich własnych celów – utworzenia państwa żydowskiego. W imieniu Żydów oferował spokój za cenę spełnienia swoich celów, lub rewolucję w razie odmowy. Jak stąd wynika, musiał oczywiście wiedzieć o żydowskim charakterze rewolucji, o którym kilkadziesiąt lat wcześniej mówili Disraeli i Bakunin. Wiarę w skuteczność swej metody wyraził w słynnym sformułowaniu: ‘Upadając, stajemy się rewolucyjnym proletariatem; wznosząc się, polegamy na potędze naszych finansów’.

W tym duchu oświadczył Wielkiemu Księciu Badenii, że uśmierzy rewolucyjną propagandę w Europie w stopniu odpowiadającym poparciu władz dla swojej idei. Następnie przyjęty został przez Kaisera przy bramie Jerozolimy, który na koniu i w hełmie, obiecał przedłożyć Sułtanowi projekt utworzenia niezależnej kompanii syjonistycznej w Palestynie pod protekcją Niemiec. Nie doczekawszy się spełnienia obietnicy, Herzl zagroził Kaiserowi rewolucją: ‘Jeśli nasz projekt upadnie, mamy setki tysięcy zwolenników, gotowych na pierwszy znak przystąpić do partii rewolucyjnych’.

Potem został przyjęty w Rosji przez samego cara, z którym rozmawiał w podobnym duchu. W tym czasie odbywał się Trzeci Światowy Kongres Syjonistyczny, na którym powzięto decyzję zobowiązującą każdego członka Żyda do uznania suwerenności mitycznego jeszcze państwa żydowskiego. Przygnębiony rabin Elmer Berger skomentował ten fakt stwierdzeniem, że oznacza to ‘powrót do Żydów rzeczywistości ghetta i zbiorowego życia w jeszcze większym stopniu niż kiedykolwiek poprzednio’.

Następnie Herzl miał spotkanie z innym potentatem, Sułtanem Turcji. Podróże te nie przyniosły konkretnych wyników, lecz oczekiwał go wielki sukces w Anglii, na którą przeniósł teraz swoje wysiłki. Najwidoczniej także i tutaj miał łatwy dostęp go najwyższych czynników, gdyż w tym kraju powzięta została jednak z najbardzie doniosłych decyzji historycznych. Konsekwencje tych tajnych negocjacji zaciążyły na przyszłym pokoleniu brytyjczyków, na ich dzieciach i wnukach.

Kto umożliwił Wiedeńczykowi Herzlowi dotarcie do najwyższych potentatów krajów; kto sprawił, że zmuszeni byli oni wysłuchiwać jego władczych, szantażujących żądań? Oczywiście ‘królewskie bramy’, jak je sam nazywał, nie otwierały się przed nim jedynie dlatego, że zebrał w Bazylei 197 ludzi, którzy powzięli rezolucję. Inne, bardziej potężne od niego osoby musiały pośredniczyć w odsunięciu armii portierów, odźwiernych, lokajów, sekretarzy i szambelanów, broniących natrętom dostępu do swoich panów.

W tym miejscu wątek naszej opowieści wkracza w dziedzinę najbardziej zazdrośnie strzeżonej tajemnicy. Źródła i cele rewolucji światowej, oraz przejęcie jej kierownictwa przez Żydów, widoczne są z masy nagromadzonych dokumentów; istnienie opisanej przez Disraelego ‘sieci’, oplątywującej glob ziemski, jest powszechnie znane; jasna jest natura ‘rewolucji proletariackiej’. Lecz istnieje także druga siatka na wyższym szczeblu, składająca się ze wpływowych ludzi, zdolnych do użycia ‘potęgi pieniądza’ dla ‘wywierania nieodpartej presji na obecną politykę międzynarodową’ poprzez władców i polityków. Ta właśnie sieć, pracująca we wszystkich krajach dla osiągnięcia wspólnego celu, umożliwiła Herzlowi dotarcie do najwyższych czynników.

Istnienie tej potężnej siły,działającej na najwyższych szczeblach spraw międzynarodowych znane jest każdemu uważnemu obserwatorowi. Propaganda syjonistyczna usiłuje wmawiać, iż żydowska opozycja wobec syjonizmu wychodziła z kręgów ‘żydowskiej oligarchii’, ‘żydowskich magnatów’ i ‘bogatych Żydów’ (podobne sformułowania przewijają się nieprzerwanie w książce Weizmanna). W rzeczywistości przedział w łonie Judaizmu przebiegał pionowo, dzieląc biednych i bogatych. Choć większość zachodnich Żydów była w ostrej opozycji do syjonizmu, mniejszość obejmowała również bogatych i wybitnych Żydów. Jedynie ci ostatni byli w stanie umożliwić widmu syjonizmu w osobie Herzla akrobatyczny skok do salonów dworskich i mnisterialnych, w których tak się on zadomowił, jakby mu się to od urodzenia należało. Ci, którzy mu w tym pomogli, musieli być powiązani ze zwartą, zorganizowaną grupą syjonistyczną i z talmudzkimi komunami Rosji.

Dr Kastein powiada, iż ‘egzekutywa’ 197 członków powołana w Bazylei ‘była pierwszym ucieleśnieniem prawdziwej międzynarodówki żydowskiej’. Czyli, mówiąc inaczej, była ona czymś już istniejącym, co przybrało widoczną formę. ‘Międzynarodówka Żydowska’ już istniała i była na tyle potężna, aby wszędzie zapewnić Herzlowi dostęp do królów, książąt i ministrów.

Badacz zagadnienia musi mozolnie wiązać ważniejsze jego fragmenty, aby dojrzeć tą międzynarodową spójną ‘siatkę’ osób na najwyższym szczeblu, działających w czasach Herzla (obecnie o jej istnieniu i zorkiestrowanej działalności świadczy obfita literatura, jak wykażemy w następnych rozdziałach). Na przykład, dr Weizmann relacjonuje, jak na jego uwagę, że sir Francis Montefiore (wybitny Żyg angielski) jest ‘głupcem’, Herzl odparł: ‘on otwiera przede mną bramy królewskie’. Dalej, jeden z baronów Hirschów był głównym mecenasem finaansowym Herzla i jego bankierem. Hrabia Karol Lonyay, powołując się na tajne archiwa dworu cesarskiego w Wiedniu, twierdzi, iż następca tronu Austrii, Rudolf, pragnący zabezpieczyć swą przyjaciółkę przed swą samobójczą śmiercia w Meyrling, pożyczył od bankiera Hirscha 100,000 guldenów wzamian za przysługę, jaką oddał mu w grudniu poznając go z księciem Walii (późniejszym królem Edwardem VII).

Temu pośrednictwu zawdzięczał baron Hirsch swoje zażyłe stosunki z księciem Walii i funkcję bankiera i doradcy finansowego przyszłego króla Anglii. Był on również szwagrem Mr Bischoffsheima z żydowskiej bankierskiej firmy Bischoffsheim i Goldschmidt w Londynie, której członkiem był bardzo bogaty Żyd niemieckiego pochodzenia, sir Ernest Cassel. Jak opisuje jego biograf Brian Connel, sir Ernest przejął w spadku po baronie Hirsch przyjaźń przyszłego króla: ‘podczas gdy Hirsch była zaufanym Edwarda Vii, Cassel został jego najbliższym przyjacielem. (x)

Był on nawet ostatnim z przyjaciół króla, widzącym go żywego. W dniu swej śmierci król upierał się, że musi go przyjąć i specjalnie ubrał się na tą okazję.

Nawiązując do tego epizodu, Mr Conell pisze: ‘Ścisłe międzynarodowe bractwo, którego on’ (tzn. sir Cassel) ‘był, jak się wydaje, czołowym przedstawicielem, składało się z osób o podobnym pochodzeniu, które poznał on w trakcie swych licznych podróży. Zaliczał się do niego Max Warburg, szef wielkiej prywatnej firmy bankowej w Hamburgu; Edouard Noetzlin, honorowy prezes Banque de Paris et des Payes Bas w Paryżu; Franz Philippson w Brukseli; Wertheim i Gompertz z Amsterdamu; a przede wszystkim Jacob Schiff z firmy Kuhn, Loeb & Company w Nowym Jorku. Ludzi tych łączyły więzy rasy i wspólnych interesów. Pajęcza sieć ich porozumienia czuła byłą na najmniejsze drgania. Utrzymywali między sobą niewiarygodnie dokładną sieć wywiadu ekonomicznego, politycznego i finansowego na najwyższym szczeblu. Potrafili cofnąć komuś poparcie, komuś innemu udzielić dodatkowych pożyczek, przesuwać skrycie w błyskawicznym tempie olbrzymie sumy pieniędzy z jednego krańca finansowego imperium na drugi, a przy tym wpływać na decyzje polityczne wielu krajów’.

Więzy rasy i interesów.... pajęczyna.... sieć.... wywiad na najwyższym szczeblu.... przesuwanie olbrzymich sum pieniędzy.... wpływanie na decyzje polityczne...’; trudno nie dostrzec w tym ‘Międzynarodówki Żydowskiej’, o której pisał dr Kastein, a której mechanizm operujący bez barier granicznych stał za działalością dr Herzla. Nic pomniejszego nie mogłoby wyjaśnić postępowania rządu brytyjskiego. Jeśli wcześniej można było mieć wątpliwości co do skoncentrowanej akcji tych sił, działających ponad i poza narodem, rozwiały je wydarzenia połowy naszego stulecia. Mając poparcie takich sił, Herzl mógł łatwo wysuwać żądania i groźby. Ci prominenci, tworzący wtedy międzynarodowy dyrektoriat (określenie nie przesadzone), niekoniecznie musieli wierzyć w syjonizm, a nietórzy mogli być prywatnie nawet mu przeciwni. W przekonaniu autora, nie byli jednak na tyle silni, aby się mu przeciwstawić, czy odmówić poparcia polityce starszyzny żydowskiej.

Tymczasem Herzl podróżował, a za kulisami efekty jego wędrówek przybierały realny kształt. Niewinnie upajał się swoim nagłym wyniesieniem, spodobało mu się eleganckie towarzystwo, frak i białe rękawiczki, żyrandole i przyjęcia. Starszyzna talmudzka w Rosji, wychowana w tradycji kaftana i pejsów, choć korzystała z usług tego typowego przedstawiciela ‘zachodniej emancypacji’, patrzyła na niego lekceważąco i gotowała się do usunięcia go.

W 1903 roku Herzla czekało niezwykłe przeżycie, podobne do tego, jakie było udziałem Sabbatai Zewiego w 1666 roku. Pojechał do Rosji, gdzie w żydowskich osiedlach witał go entuzjastyczny motłoch, upatrując w nim Mesjasza. Przy okazji usiłował skłonić Rosję do wywarcia presji na Sułtana w sprawie projektowanej kompanii w Palestynie. Zrobił pewne wrażenie na rosyjskim ministrze spraw wewnętrznych von Plehve, któremu oświadczył, iż przemawia w imieniu ‘wszystkich Żydów rosyjskich’.

Jeśli w to wierzył, wkrótce się rozczarował. Jego postępowanie świadczy, że był albo nierozważny, albo zupełnie nie zdawał sobie sprawy z otaczającej go rzeczywistości (co zdarza się ludziom tego pokroju). Widocznie, aby dodać wagi swoim argumentom wobec von Plehvego, musiał się uciec do reguły
syjonizm albo rewolucja’, zalecając przy tym masom żydowskim w Rosji ‘powstrzymanie się od działalności rewolucyjnej’, a z rządem rosyjskim pertraktując o ‘emancypacji’!

Podpisał tym samym wyrok śmierci na siebie i istotnie niedługo cieszył się życiem. Dla starszyzny talmudzkiej była to herezja; wkroczenie na zabroniony teren. Pracowała ono przecież usilnie nad powstrzymaniem emancypacji żydowskiej w Rosji, w której widziała koniec swojej władzy nad Żydami. W wypadku porozumienia z rządem rosyjskim zapanowałby spokój w Rosji, a to ozaczałoby kres propagandowej legendy o ‘prześladowaniu Żydów’ w Rosji.

Gdy Herzl powrócił, aby przemówić na Szóstym Kongresie Światowej Organizacji Żydowskiej, los postawił go w obliczu zwartej masy Żydów rosyjskich, którzy tym razem nie tylko go ‘upokorzyli’, lecz wrogo zaatakowali. Świadomy swej porażki, Herzl sądził, że może go uratować wyciągnięcie asa atutowego z kieszeni. Jego wysiłki w Londynie i wspierająca go ‘nieodparta presja’ przyniosły mu obietnicę rządu brytyjskiego, oferującą wiedeńskiemu dr. Herzlowi z Neue Freie Presse, terytorium w Afryce – w Ugandzie!

Jeśli historia zgotowała kiedykolwiek większą niespodziankę, ja przynajmniej o niej nie słyszałem. Karta atutowa okazała się niewypałem. Za przyjęciem oferty głosowało 295 delegatów, lecz 175 odrzuciło ją. Większość tych 175 ‘Nie’ przyszła od Żydów rosyjskich. W Rosji masy motłochu żydowskiego witały go jako Mesjasza; natomiast tych 175 wysłanników wschodniego rabinatu pomstowało na niego, gdyż Uganda oznaczała ruinację ich planów. Rzucali się na posadzkę w tradycyjnym geście żałoby po zmarłych i po zburzonej świątyni. Jedna z kobiet nazwała słynnego na cały świat Herzla ‘zdrajcą’ i po jego wyjściu zerwała z podium mównicy mapę Ugandy.

Jeśli mamy wierzyć relacjom dr Herzla, musimy wierzyć w szczerość jego zapewnień, iż nigdy nie mógł zrozumieć, dlaczego żydowscy emisariusze z Rosji odrzucili wszystkie inne proponowane terytoria poza Palestyną. Cały swój ruch zbudował on na argumencie zapewnienia ‘spokojnej przystani’ dla prześladownych Żydów’, czyli Żydów rosyjskich – wszędzie indziej Żydzi byli wyemancypowani. Jeśli byłoby to prawdą, każda przystań byłaby równie dobra jak ta, którą dla nich zdobył. Co więcej, dla tych, którzy woleli pozostać w Rosji, mógłby wynegocjować z rządem rosyjskim warunki zapewniające im wszystko, co chcieli!

Z punktu widzenia talmudzkiego rabinatu rosyjskiego, sprawa przedstawiała się zupełnie inaczej. On także, zwalczając emancypacjie , budował równocześnie mit ‘rosyjskich prześladowań’, lecz czynił to jedynie w celu spełnienia starożytnego Prawa, które wymagało przede wszystkim zdobycia Palestyny. Dla talmudzkiego Judaizmu przyjęcie Ugandy oznaczałoby klęskę.

Dr Weizmann opisuje ostateczne upokorzenie dr Herzla.
Po głosowaniu, Herzl poszedł na spotkanie z Żydami rosyjskimi, którzy pokazali mu plecy i wyszli z sali obrad. ‘Wszedł on, zmizerowany i wyczerpany. Przyjęła go grobowa cisza. Nikt nie powstał na jego powitanie, nikt nie oklaskiwał go po skończeniu przemówienia... Po raz pierwszy chyba Herzl spotkał się z podobnym przyjęciem – on, idol syjonizmu’.

Było to także ostatnie jego przyjęcie. Rok później Herzl już nie żył, zmarłwszy w wieku czterdziestu czterech lat. Przyczyny jego śmierci nie są znane. Pisarze żydowscy omijają ten temat. Według Encyklopedii Żydowskiej, przeżycia przyczyniły się do jego śmierci; podobne niejasne, choć znamienne aluzje można wyczytać z innych źródeł. Na przestrzeni stuleci, wyklętych i ekskomunikowanych przez rządzącą sektę także spotykała niesławna śmierć. Badacz tego zagadnienia spotyka się z zagadką, do której wyjaśnienia brak materiałów.

Co ciekawe, prawa ręka i zaufany Herzla, a zarazem czołowy orator, miał klarowną wizję obecnych i przyszłych wydarzeń. Podobnie jak Leon Pinsker, przepowiadający skutki ‘nieodpartej presji na międzynarodową poltykę’, wykazał on swój dar przewidywania przyszłości. Na kongresie, który tak upokorzył Herzla, Max Nordau (prawdziwe nazwisko: Suedfeld) dał temu wyraz:

‘Pozwolę sobie użyć jako porównania szczebli drabiny, prowadzących coraz wyżej: Herzl; kongres syjonistyczny; zaproponowanie Ugandy przez Anglię; przyszła wojna światowa; konferencja pokojowa, na której za pomocą Anglii utworzona zostanie wolna żydowska Palestyna
’ (rok 1903). Tak przemawiał wtajemniczony Illuminat, znający potęgę i cele ‘międzynarodówki’. (Max Nordau sam pomagał zapowiedzianemu przez siebie procesowi, pisząc w ostatniej dekadzie stulecia takie bestsellery, jak Degeneration (Degeneracja), w której ukazał nieodwracalną korupcję Zachodu). Jednakże nawet i Nordau nie doprowadził swego wniosku do ostatecznej konkluzji. Uczynił to inny delegat, dr Nahum Sokolow w słowach: ‘pewnego dnia Jerozolima stanie się stolicą światowego pokoju’. Ambicja uczynienia z niej stolicy świata stała się jasna w 1956 roku, gdy rządy zachodnie bojaźliwie oczekiwały włączenia jej do państwa syjonistycznego. Przyszłość pokaże, czy istotnie stanie się kiedykolwiek stolicą pokoju.

Po śmierci dr Herzla, atak na propozycję Ugandy podjął dr Chaim Weizzmann, czołowy przywódca syjonizmu. Na Siódmym Kongresie w 1905 roku, propozycja ta została odrzucona na jego wniosek. Od tej chwili syjonizm stał się instrumentem wschodniego rabinatu talmudycznego.

Sprawa Ugandy i pogardliwe odrzucenie jej oferty ukazuje obojętność rządzącej sekty na los i pragnienia mas żydowskich, w których imieniu miała ona pretensję przemawiać. W istocie, jeśli dokładnie się rozważy tą sprawę, bardziej stosownym wydawałoby się określenie ‘wrogość’, w miejsce ‘obojętności’. Widać to wyraźnie w reakcji na tą ofertę trzech głównych grup żydowskich: Żydów Zachodu; Żydów rosyjskich; oraz Żydów mieszkających w Palestynie (dotąd nie wspomnianych w tej głośnej dyspucie).

W tym czasie Żydzi Zachodu byli w silnej opozycji do Syjonizmu jako takiego, niezależnie od miejsca jego realizacji – czy to w Ugandzie, Palestynie, czy gdzie indziej. Pragnęli po prostu pozostać w miejscu, gdzie żyli. Żydzi rosyjscy, jak uznawano, potrzebowali ‘przystani’, oddzielającej ich od rzekomych ‘prześladowań’. Uganda wydawałaby się dla nich ponętną propozycją, o czym mogło świadczyć ich entuzjastyczne przyjęcie dr Herzla i gotowość poddania się jego przywódctwu, gdyby pozwolił na to rabinat. Pozostają więc Żydzi mieszkający już w Palestynie.

Jak wykazują dowody, ta społeczność oryginalnych Żydów była za wyjazdem do Ugandy. Z tego powodu zostali oni potępieni jako ‘zdrajcy’ przez zjudeizownych Chazarów rosyjskich, którzy przyjęli ideologię syjonizmu! W 1945 roku Organizacja Syjonistyczna tak się o nich wyraziła:

‘Ci ludzie przedstawiają hańbiący i rozpaczliwy widok ... pionierzy i pierwsi budowniczowie żydowskiej Palestyny, publicznie zaprzeczający i wyrzekający się swej przeszłości.... Ich zapał do Ugandy wiąże się ze śmiertelną nienawiścią do Palestyny.... Młodzież wychowana w szkołach Alliance Izraelite, w ośrodkach komun pierwszych kolonii żydowskich, odrzuca Palestynę jako ‘ziemię trupów i grobów’; jako kraj malarii i chorób oczu; jako kraj niszczący swych mieszkańców. Nie jest to pogląd odosobniony. W istocie, jedynie kilka jednostek tu i ówdzie...pozostało lojalnych.....Cała Palestyna jest w stanie fermentu.... Opozycja co do Ugandy wychodzi jedynie z poza Palestyny. W samym kraju Syjonu wszystcy są przeciwko syjonizmowi.’

Od roku 1903 nieważne stały się pragnienia mas żydowskich i gojskich. Sprzeciwy czy akceptacje nie miały znaczenia. Oferta była faktem dokonanym, a wraz z nią, przyszłość Zachodu uwikłała się w przedsięwzięcie, którego katastrofalne skutki były widoczne. Jak powiada dr Weizmann, aktem tym rząd brytyjski zobowiązał się do uznania rosyjskich talmudystów za rząd ogólno-żydowski, obarczając tym dziedzictwem przyszłe pokolenia swojego narodu. Dziesięć lat później tą przetartą ścieżką miała podążyć również Ameryka.

Akt z 1903 roku stał się źródłem początku nieszczęść obecnego stulecia. Odtąd historia Syjonu pisana jest rękami polityków zachodnich, którzy pod jego ‘nieopartą presją’ stali się narzędziem potężnej sekty. Rok 1903 był tryumfem konspiracji, a dla Zachodu miał się okazać równie złowieszczy jak daty 1914 i 1939 roku, poczęte w jego cieniu.

    (x) (P.T. Wnuczka Cassela była ciotką obecnego małżonka królowej Elżbiety, księcia Filipa)

Douglas Reed - Kontrowersja Syjonu


Tłum. Krzysztof Edmund Wojciechowicz

www.controversyofzion.info/Controversybook_Polish/Controversybook_pol/Controversybook_pol_26.htm

KOMENTARZE

  • @LordConqueror 19:26:30
    Jasne!
    Tylko uważaj na pejsy, nie przydepnij :)))))))))
  • @LordConqueror 19:26:30
    Jakbyś przynajmniej starał sie zrozumieć czemu Spirito tak o tych Żydach mógłbyś troche poczytać. Ale zaraz zaraz ty nie musisz nic czytać ty masz zadanie ośmieszać !!!!
  • @LordConqueror 20:13:33
    //tylko mnie akurat ten temat raczej nie pociąga.//

    To po co się udzielasz?...
    Nadgodziny? :))))))))))))))))
  • @LordConqueror 20:13:33
    Lo(R)dziku, a powinien, a powinien...
  • ktorz zna przyszlosc
    odnosnie zakonczenia tj ze 1903 byl triumem konspiracji z trgicznymi konsekwencjami dla europu w postaci 1914r i 1939r14 mozna by dorzucic tu jeszcze 1917 bo wiele wskazuje ze 1914 byl po to by moglo sie zrealizowac 1917. Jest w sieci art Fridmana pt,,prawdziwa przyczyna wojen swiatowych,,.niemniej niewiemy jak to jest z historia na ile suwerennie ja ksztaltujemy na ile ulegamy wplywa a na ile w zeczywistosci jestesmy tylko aktorami pisanego przez kogos scenariusza zastanawiam sie np jak to mozliwe ze np zapisany w apokalipsie wers cyt,, a kto nie bedzie mial znamienia besti na czole lub rece nie bedzie mogl sprzedac ani kupic,, dzis gdy system bezgotowkowy docelowo zmiezajacy doczipow podskornych staje sie realnym zagrozeniem pojawia sie pytanie skad taka wiedza wyprzedzajaca ten fakt dwa tysiace lat. patrzac na cywilizacje jako calosc mozemy postawic sobie pytanie jaka koncepcja swiata jest wlasciwsza zjednoczona ludzkosc zyjaca w harmoni i pokoju czy tez zachowawcze przyjecie opcji interesu grupy i narodu w kazdym razie jesli przyjac ze ktos kieruje procesami spolecznymi i manipuluje historia nawet w dobrym intencjonalnie celu ale z wykozystaniem powiedzial bym okrutnych metod to czy jest nadzieja ze takie osoby i struktory bedoa w stanie zbydowac swiat w pelni ludzki raczej wruzy to totalitaryzmem. Mysle ze zydzi z naturei karta maja racje ze syjonizm jest jakby wyprzedzaniem pana Boga a to owocuje wlasnie tym wszystkim co znamy z histori . z drugiej strony zydzi jak zadna nacja sa jakby predysponowani do bycia osnowa ktora moze zorganizowac swiat w oparciu o wartosci ogulnoludzkie bo z jakiegos powodu potrafili wyjsc od malo liczacego sie koczowniczego plemienia do zbydowania struktor globalnych co nie udalo sie zadnej innej grupie .czy moze byc prawdziwa teza niektorych ze zydowski stary testament to wykarkulowana pruba programowania gojow dla zapewnienia sobie uprzewilejowanej roli. doprawdy teze tako trudno dopuscic do glosu ..juz bardziej prawdopodobna wydaje sie teza ze biblijny JHWE byl realnym bytem ktory uzyl tch ludzi do swych celow malo prawdopodobne wydaje sie by sformolowanie cyt,, was wybralem ze wszystkich narodow ziemi.. mogli wymyslec sami zydzi to sformulowanie jakby przerasta czasy i samych zydow czyniac z nich narzedzie JHWE .poczatek ksiegi ejzechiela rozdzial 1 tez niewiele wspolnego ma z wizja raczej to konkretny i precyzyjny reportaz a samo stwierdzenie ,,synu czlowieczy,,wskazuje raczej na niemoznosc takiej definicji w stosunku do samego siebie . kim jest wiec ten tajemniczy JHWE moze tym ktory naprawde jest. moze jest to denikenowskie podejscie ale skoro jest tyle dowodow na wielosc cywilizacji w prehistori to nie jest powiedziane ze oni nas zostawili samych sobie a tym bardziej wygineli przepasc duchowa i technologiczna jaka byla by miedzy nami jest niezmiezona wlasciwie jesli byly by to tylko dziesiatki tys lat to mozna mowic o magi- energia z mozliwosciami nie do uchwycenia dla nas ludzi obecnej epoki W kazdym razie proroctwo izajasza mowiace ze mnogie ludy i narody przyjda do tronu JHWE by uczyc sie prawosci i pokoju nie jest chyba mozliwe dla pasterzy owiec jekim byli uwczesni izraleici .tak mi sie przynajmniej zdaje co wskazuje raczj na zewnetrzna inspiracje. kto wie czy ta rola zydom nie jest jakby przydzielona osobiscie mysle podobnie jak zydzi z naturei karta ze jesli tak zeczywiscie jest to na pewno syjoniozm ze swoja ideologia nie bedzie tym narzedziem budowy lepszego swiata raczj gdyby mialo tak byc to takie struktury sie wylonia i uksztaltuja na drodze histori swiata.gloszoncemu takie tezy mozna zarzucic podporzadkowanie sie programowaniu przez kogos zaprojektowanego raczej przejawem slabosci ale mysle ze jesli tak zeczywiscie jest a niemam co do tego zadnej jasnosci to tym kreatorem i twurca programu nie sa na pewno sami zydzi.................

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej