Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
366 postów 12735 komentarzy

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL - "Najpierw Cię ignorują, potem się z Ciebie śmieją, potem z Tobą walczą - i wtedy wygrywasz" Gandhi

Polski karabin wz. 38M – niechciana sensacja, kulisy sprawy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od kilku miesięcy w mediach na całym świecie głośno jest o sporze pomiędzy polskim kolekcjonerem broni mieszkającym w USA, a rządem Polski.

 a sprawą Rosyjskiej Agencji Prasowej Novosti informacje o kulisach tej sprawy zostały opisane w ponad 120 czasopismach, gazetach i portalach internetowych. W naszych mediach zapanowała swojego rodzaju „cisza”, choć sprawa ciągnie się burzliwie od marca 2013 roku.


 Sednem sporu było ustalenie prawa własności do unikatowego karabinu wz. 38M, konstrukcji inż. Józefa Maroszka, który za sprawą wojennych migracji znalazł się w Stanach Zjednoczonych. 


(Otrzymałem e-maila z bardzo ciekawym materialem i prosbą o opublikowanie, co niniejszym czynię. Jak stwierdzil autor listu - Tego artykulu nikt nie chcial opublikowac w Polsce. Autor przekazal mi ten artykul, w celu opublikowania w mediach polonijnych i niezaleznych.)


Karabin samopowtarzalny wz. 38M powstał w drugiej połowie lat 30. Była to wówczas konstrukcja bardzo nowoczesna, wyznaczająca nowe standardy w broni strzeleckiej piechoty. Od wiosny 1938 roku do lipca 1939 roku wyprodukowano łącznie zaledwie 150 sztuk tego karabinu, dla którego był to cały czas okres badań i prób.

Po upadku Polski, jesienią  1939 roku, egzemplarze karabinu wz. 38M zostały przejęte przez Niemców i Rosjan. Dalsze ich losy są nieznane. Do dziś zachowało się zaledwie kilka egzemplarzy tego karabinu. Są on niezmiernie cenne historycznie, gdyż stanowią ciekawy rozdział  rozwoju naszej techniki wojskowej w okresie międzywojennym.

W Polsce jeden egzemplarz karabinu wz. 38M jest eksponowany w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, a kolejny niebawem zasili zbiory innego muzeum. Szczegóły poniżej.    

W czasie II wojny światowej wszelkiego rodzaju dobra polskie zostały rozgrabione przez Niemców i Rosjan. W przypadku Niemiec, w pierwszych latach po wojnie, miała miejsce częściowa rewindykacja mienia, ale tą drogą wrócił  do Polski tylko niewielki procent zagrabionego majątku. Od Rosjan nie wróciło nic, bo przecież nie będziemy rewindykować „przyjaciół”  i to takich, którzy przez 45 lat trzymali nam pięść przy nosie, w postaci stacjonujących u nas radzieckich oddziałów wojskowych.

W 1945 roku, po upadku Niemiec i zajęciu ich terytorium, obie zwycięskie strony –  alianci zachodni (głównie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania) oraz Związek Radziecki – wzięły się energicznie za transportowanie zdobyczy wojennych do swoich krajów. Proces ten był realizowany planowo przez kilka lat. Przy czym Rosjanie zabierali wszystko, a Amerykanie tylko rzeczy stanowiące jakąś wartość, w tym broń.             

Za sprawą tych działań  dziesiątki tysięcy sztuk polskiej broni, wyprodukowanej przed wrześniem 1939 roku, zrabowanej przez Niemców i przewiezionej do magazynów na ich terytorium, stało się własnością armii Stanów Zjednoczonych.

Przez lata nikogo to nie obchodziło, aż tu nagle w marcu tego roku okazało się,  że rząd Polski domaga się zwrotu unikalnego karabinu wz. 38M od prywatnego kolekcjonera – obywatela Polski i USA Krzysztofa Gąsiora, motywując to, że jest to broń skradziona podczas wojny i cały czas stanowi własność rządu polskiego.

Po burzliwych wydarzeniach, o których poniżej pisze Krzysztof Gąsior, sprawa trafiła do amerykańskiego sądu. Ten dał stronom czas na zawarcie ugody. Po kilkumiesięcznej batalii i licznych opiniach środowisk prawniczych, rząd polski zdał  sobie sprawę z absurdalności swoich roszczeń i przystał  na ugodę. Kolekcjoner Krzysztof Gąsior – druga strona w tym sporze – zmęczony przebiegiem sprawy również zgodził  się na ugodę. W jej myśl rząd Polski kupił ów karabin od Krzysztofa Gąsiora za sumę 25.000 dolarów.  

Sprawa zakończyła się, ale niesmak pozostał. Poza tym pojawiły się spekulacje, co by było gdyby… rząd polski wygrała. Chyba nie zdawano siebie sprawy z tego, że mogłaby to być polityczna „Puszka Pandory”. Gdyby powstał międzynarodowy precedens w tej sprawie, wszelki polskie eksponaty historii militarnej mogłyby być rewindykowane na tej podstawie. Sądy zalane zostałyby podobnymi pozwami. Mowa tu ogółem o co najmniej kilkunastu tysiącach sztuk różnej broni, m.in. karabinach Mauser i pochodnych, pistoletach VIS, rewolwerach Nagant z Radomia i innych, które znajdują się obecnie w USA, jako własność prywatna lub muzealna. Przedmioty te, wyprodukowane w Polsce przed wrześniem 1939 roku i w momencie wybuchu wojny stanowiące własność naszej armii, oferowane obecnie do sprzedaży w sklepach kolekcjonerskich lub na aukcjach internetowych, miałyby status „rzeczy skradzionych”, a handel nimi mógłby być uznany za paserstwo. Jak do tej sytuacji miałoby się amerykańskie prawo własności, czy zakupy w dobrej wierze? Jak do tego miałyby się rzeczy eksponowane w muzeach? 

Najciekawsze w tym wszystkim są kulisy tej sprawy, o których media starają się  milczeć. Mają one znamiona sensacji i… niesmaku. Warto jednak poznać je dokładnie. W materiale Agencji Novosti, z lipca 2013 roku, znalazło się zdanie: „(…) Ambasada Polska w Waszyngtonie nie udzieliła komentarza w tej sprawie”. Przy kolejnych publikacjach, np. w „Washington Post”, Ambasada Polski stosowała ten sam schemat działania – brak oficjalnego stanowiska. W dniu 13 listopada 2013 roku, Polska Agencja Prasowa, opublikowała lakoniczną informację w tej sprawie, po lekturze której trudno zorientować się, o co właściwie chodzi. W dniu 14 listopada 2013 roku, Krzysztof Gąsior przesłał mi taki oto opis tej sprawy:

Na początku marca 2013 roku, Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy poprosiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych o pomoc w kradzieży („pozyskaniu”) karabinu wz.38M, który znajdował się w mojej kolekcji od 20 lat. Dyrektorzy i kuratorzy tego muzeum od lat współpracowali z Radosławem Sikorskim w „pozyskiwaniu” eksponatów dla muzeum. Wiele eksponatów „pozyskano” w ten sposób. Dysponuję pełną listą i szczegółami, które chciałem przedstawić podczas rozprawy sądowej. Skoczek i Sikorski wykorzystywali szereg wybiegów prawnych i dyplomatycznych, aby te eksponaty „pozyskać”.  Media otrzymywały wersję „dla naiwnych”, która świetnie się sprawdzała w warunkach polskich. 

Ambasada Polska w Waszyngtonie poprosiła amerykański Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) o skonfiskowanie karabinu z mojej kolekcji. Argumenty użyte przez Sikorskiego dla uzasadnienia konfiskaty były w większości kłamstwami. Bez interwencji Sikorskiego śledztwo DHS trwałoby około dwóch miesięcy i dopiero później karabin by zatrzymano. 8 marca 2013 przed drzwiami mojego domu pojawiło się czterech uzbrojonych agentów DHS ubranych w czarne kamizelki kuloodporne. Zacytowali szereg kłamstw z dokumentu przygotowanego przez Sikorskiego i jego ludzi, z których najistotniejszym był zarzut posiadania skradzionego karabinu. Zdając sobie sprawę z absurdalności tych oskarżeń zdecydowałem się wydać karabin. Agenci DHS nie mieli nakazu sądowego.

Ponieważ od lat współpracowałem („pro bono”) z policją  w śledztwach dotyczących unikalnych okazów broni palnej, zdecydowałem się skontaktować bezpośrednio z agentem DHS prowadzącym śledztwo w tej sprawie. Przez następny miesiąc weryfikowałem dla DHS kłamstwa polskiego MSZ i Ambasady Polskiej. Dowiedziałem się,  że eksperci Sikorskiego spreparowali fakty dotyczące rzekomej kradzieży karabinów wz.38M ze Zbrojowni nr 2. Dzięki pomocy polskich i amerykańskich historyków i kolekcjonerów broni udało mi się uzyskać  dokumenty potwierdzające, że w chwili zajęcia Zbrojowni nr 2 przez Niemców nie było tam już karabinów wz.38M. Pozostałe absurdalne zarzuty polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych udało mi się  oddalić w oparciu o książki z mojej prywatnej biblioteki i materiały dostępne w Internecie.

W czerwcu 2013 roku, Stany Zjednoczone wycofały się z pomysłu konfiskaty, stwierdzając że „(…) mają wielkie wątpliwości, kto jest właścicielem karabinu (…)”. Stany Zjednoczone poprosiły sąd o ochronę prawną i sądowe rozstrzygnięcie tytułu własności.

Pozostałe aspekty sprawy zostały opisane w artykułach opublikowanych w „The Washington Times” i „The Washington Post”. Materiały zgromadzone w tej sprawie przez DHS, prokuratora i sąd, są dostępne dla każdego u urzędnika sądowego w Alexandrii, w stanie Wirginia (The United States District Court for the Eastern District of Virginia).

Uważam, że Radosław Sikorski swoim postępowaniem, wyrządził  ogromną szkodę Polsce. Sprawa została szeroko nagłośniona przez amerykańskie media. Setki amerykańskich stron internetowych prezentowało krytyczne wobec Polski opinie. Gdyby Sikorski był człowiekiem honoru, to po tej sprawie podałby się do dymisji.

Krzysztof Jerzy Gąsior

Stanowisko Krzysztofa Gąsiora daje do myślenia. Sporny karabin powróci niebawem do Polski i ma być przekazany Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak jest zapisane w warunkach ugody. Odezwały się też głosy innych placówek muzealnych, które miałyby ochotę na ten niezmiernie ciekawy eksponat. Czas pokaże jak potoczą się dalej losy tego karabinu na ziemi polskiej.

Cała sprawa odbija się  szerokim echem również w innych sferach w USA i Europie zachodniej. Po publikacjach w „Washington Post” wielu kolekcjonerów różnego rodzaju dzieł sztuki, wypożyczających eksponaty ze swoich zbiorów na czasowe wystawy w naszym kraju, wyraziło obawy o swoją własność. Kilku rozważa wycofanie eksponatów z Polski. W oczach opinii społecznej zachodu staliśmy się niewiarygodni.     

Na marginesie tej sprawy pojawia się jeszcze jedna smutna refleksja – czy sporna kwota za ów karabin warta była szargania i tak nie najlepszego wizerunku Polski w USA i Europie zachodniej? Zwłaszcza, że taki obrót sprawy był do przewidzenia. Amerykanie rozkochani są we wszelkiego rodzaju zakładach. To jest już część ich kultury. Nieoficjalnie, środowiska prawnicze w Stanach Zjednoczonych, w przypadku odrzucenia ugody i przystąpienia do sporu sądowego, dawały rządowi Polski zaledwie 10% szansy na wygraną.     

 

Tomasz Szczerbicki  

Wypowiedź Krzysztofa Gąsiora autoryzowana.

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Jest to dowód na to, że złodzieje sprawujący władzę, stosują metody jakie im są znane, a więc metody usankcjonowanego prawem bezprawia czyli zwykłego złodziejstwa w majestacie prawa.
    Ta metoda oczywiście bardzo dobrze się sprawdza w republice bananowej jaką złodziejska klika zrobiła z Polski, ale wśród normalnych krajów opartych na fundamencie prawa taka postawa nie ma racji bytu.
    Tym sposobem po raz kolejny złodziejskiej klice rządzącej w Polsce sąd amerykański zagrał na nosie pokazując im kim tak naprawdę są.

    Pozdrawiam.
  • Dyplomata - kto to jest?
    Słowo "dyplomata" należy rozłożyć na czynniki, a są - w tym wypadku - tyko dwa, a mianowicie - jeden to 'dyplom' i drugi to 'mata'. Podsumowanie:
    Dyplom mata (mata od matactwa, czyli kłamać). Czyli - dyplomata posiada zezwolenie prawne/legis/imunitet* do okłamywania populacji. Oszustawo zawsze było instrumentem administrowania władzy.
    *Immunitet – prawo nietykalności przez organy państwowe pewnych osób fizycznych, a niekiedy prawnych – uprzywilejowanych ze względu na charakter bądź stanowisko. www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo/hasla/336082,immunitet.html
    P.S. zabolicjować immunitetyzm w prawie międzynarodowym wykorzystując wz. 38M jako precedense. ... a mini-stera od spraw zagranicznych odwołać.
  • @AdNovum 07:34:46
    W którym momencie zagrał na nosie ?
    Cywilizowane sądy zawsze naciskają na zgodę, dopilnowując by była jakimś
    konsensusem.
    Służby państwowe cichcem wycofały się ze sprawy w której zostały jawnie
    oszukane. "Skradziony karabin" nie mógł być skradziony.
  • @Spiito Libero
    Muzea polskie pełne są eksponatów zdobytych przez obrabowanie dworów ziemiańskich czy arystokratycznych pałaców. Tylko nielicznym, bardziej upartym (czy ustosunkowanym) udało się coś odzyskać nawet z rzeczy tak osobistych jak szczotka do włosów ( oprawna w srebro, ale co za różnica?). Następny etap szabru polegał na rabowaniu zbiorów prowincjonalnych muzeów - rzekomo dla Zamku Warszawskiego. ( leninowska zasada " kradnij kradzione") . W podziemiach Muzeum Narodowego niszczały meble i tłukły się zrabowane na wszelki wypadek serwisy. Sporo objęła " lista depozytów". Dla niewtajemniczonych- dyrektor muzeum zasilał mieszkania różnych partyjnych bonzów cudzymi meblami, obrazami i porcelaną. Lista zginęła - antyki zostały w rękach rodzin partyjników. Starzy pracownicy Muzeum to dobrze wiedzą (ale nie powiedzą). Jedna z Radziwiłłówien miała natomiast sprawę sądową za próbę wywiezienia za granicę własnej ulubionej filiżanki. Została oskarżona o kradzież. Działania Radosława S. mają więc długie tradycje.
  • @cyborg 08:46:24
    Ano w tym momencie gdy sąd doprowadził do ugody, anie usankcjonował prawnie zwykłego złodziejstwa.

    Pozdrawiam.
  • @Iza 09:39:18
    Zgadza się!

    Niestety ale oni kierują się tylko tą specyficzną dla marginesu kryminalnego pseudo-moralnością, którą oczywiście dziedziczą po swoich przodkach- bolszewickich pachołkach.

    Pozdrawiam.
  • @Iza, AdNovum
    Sądzę że czeka nas jeszcze jedna draka. Minister kultury i sztuki, tak ten,
    uzna że właściwszym miejscem ekspozycji jest dowolne inne muzeum.
    Na początek bedzie to wymiana eksponatów (czasowa-też na początek).
    Ugoda zawiera nakaz ekspozycji nazwiska kolekcjonera, a tego jaśnie
    panująca nam klika nie odpuści, a amerykański sąd ugody też nie odpuści.
  • @Iza 09:39:18
    Leninowska zasada działała i działa. Ja pamiętam historię z końca lat 80-ych, o której szeptano w pewnych środowiskach. Bohaterami byli : minister kultury - wybitny znawca starożytności i architekt z Krakowa - szalenie popularny telewizyjny gawędziarz i rysownik. Otóż nadgorliwy celnik na Okęciu przyczepił się do jakichś głupich obrazków, które obaj panowie wywozili, bodaj do Szwecji......
  • @peterblack62 12:58:28
    Ci dwaj sławni w czasach PRL-u z niepolskimi nazwiskami "znawcy" sztuki pewnie wywozili te obrazy na zlecenie handlarza i pośrednika na czarnym rynku dzieł sztuki w Szwecji o imieniu "Stefan"?

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 14:30:50
    Nie mam bladego. Ale na poważnie, to "Stefan" robił tam "w sztuce" ?
  • @peterblack62 16:23:14
    Handlował!

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 16:27:58
    TEN 'Stefan' ? Z Uppsali ? No to powiem szczerze, jestem deczko zaskoczony, chociaż w sumie ... Resort samych 'humanistów' wypuszczał, jak chociażby ten światowej sławy socjolog co to odbywa w tym roku Tour de Pologne.
    pozdrawiam.
  • @Mind Service 11:26:17
    Twój komentarz został usunięty ze względu na zagrożenie interesów Rosji i NEon24.pl
  • @SpiritoLibero 16:41:03
    //Twój komentarz został usunięty ze względu na zagrożenie interesów Rosji i NEon24.pl//

    - Ha! Wiedziałem! Mam to teraz czarno na białym!
  • @Mind Service 17:41:45
    Wydrukuj sobie i powieś nad łóżkiem :D))

    PS Byłeś już na komisriacie SZPICLU?
  • Wszyscy
    Karabin samopowtarzalny wz.1938M

    Kbsp wz.38M + bagnet wz.28 + 10 naboi
    http://www.dobroni.pl/foto_news/mini/th_38_3_x3687.jpg Kbsp wz.38M + bagnet wz.28 + 10 naboi

    Karabin samopowtarzalny wz.1938M - powstanie

    Uwzględniając postęp w rozwoju broni strzeleckiej ma świecie, również w Polsce podejmowano studia nad konstrukcją karabinów samopowtarzalnych i samoczynnych. Pierwsza taką próbę przeprowadzono dosyć wcześnie, bowiem w 1921 r w Warsztatach Broni DOG we Lwowie - 8 mm kbsp wz.1921 (oddzielne hasło). Kolejne opracowania broni tego rodzaju powstały w Polsce dopiero w pierwszej połowie lat trzydziestych. W 1934 r. rozpisany został konkurs na karabin samopowtarzalny. W jego wyniku, w 1935 r, spośród dziewięciu zgłoszonych konstrukcji wybrano do nagrody trzy. Pierwszą opracowaną przez inż. Stefańskiego (godło 'SKS'), drugą przez inż. Edwarda Szteke (godło 'ES') i trzecią autorstwa inż. Józefa Maroszka (godło 'Turniej').
    Już po opracowaniu rysunków technicznych inż. Józef Maroszek wpadł na nowy pomysł ryglowania zamka. Ponieważ wstępne prace nad prototypem już rozpoczęto, u szefa Instytutu Technicznego Uzbrojenia płk. M.Maciejowskiego, odbyła się rozmowa w wyniku której konstruktor otrzymał 6 tygodni na dokonanie zmian w rysunkach. Prototyp karabinu inż. Maroszka wykonano w połowie 1936 r. pod osobistą kontrolą konstruktora. Troje zaprzysiężonych ludzi wykonało go zaledwie w 3 tygodnie w podziemiach Zbrojowni nr 2 na Pradze w Warszawie.Koszt wykonania modelu wyniósł 7.409 zł. Po badaniach oraz nieznacznych ulepszeniach technicznych zaprezentowano publicznie w 1937 r, w Centrum Badań Balistycznych w Zielonce k. Warszawy. Badania wykazały, że zużyciu zmęczeniowemu uległa jedynie iglica - łamała się po 1000 strzałów. Wymieniono więc grot iglicy co zwiększało jej żywotność do 120.000 strzałów. Po tych zachęcających próbach wydano polecenie wykonania 5 egzemplarzy kbsp 'M' w celu poprowadzenia dalszych testów. Badano zużycie lufy, materiałów, niezawodność mechanizmów. Nastąpiła też pierwsza oficjalna prezentacja w Zielonce przed komisją generalską. Strzały oddał sam inż. Maroszek uzyskując 100 % trafień.
    Na początku 1938 r. zapadła decyzja o przyjęciu kbsp. M. do produkcji seryjnej. Broń otrzymała oznaczenie kbsp wz.38M (lub kbsp M wz.38). W ciągu krótkiego czasu Centralne Laboratorium Państwowej Wytwórni Uzbrojenia przygotowało rysunki dla Fabryki Broni w Radomiu. Seria informacyjna liczyła 72 sztuki (wyprodukowana marzec-maj 1938), a 13.07.1938 r. zamówiono 55 sztuk celem przeprowadzenia badań w jednostkach liniowych. Zamówienie złożono z polecenia gen. A.Litwinowicza (drugi wiceminister spraw wojskowych) przez Departament Uzbrojenia. Termin dostawy upływał 01.01.1939 r. Zamówienie miała wykonać Zbrojownia nr 2, która w tym celu złożyła zamówienie na 57 luf do kbsp M w cenie 90 zł za sztukę w Fabryce Karabinów w Warszawie.
    24.02.1939 r. Instytut Techniczny Uzbrojenia zlecił wykonanie nowego, udoskonalonego kbsp wz.38M o dużej celności, prawdopodobnie dla strzelców wyborowych. Brak jednak jakichkolwiek danych o tej wersji.
    Przypuszcza się, że do lipca 1939 r. wykonano w Zbrojowni nr 2 w Warszawie ok. 150 sztuk kbsp wz. 38 M., które skierowane były do prób w oddziałach liniowych.

    Epizod Wrześniowy

    O bojowym używaniu karabinu wz. 38 M brak szerszej informacji, poza jedną relacją samego konstruktora inż. Józefa Maroszka. Podaje on, że w czasie ewakuacji pracowników Instytutu Technicznego Uzbrojenia, pociąg którym jechali, został pod Zdołbunowem zaatakowany z niskiego pułapu przez 2 niemieckie samoloty. Inż. Maroszek zaczął ostrzeliwać jeden z nich z 'własnego' karabinka - nielegalnie zresztą zatrzymanego. W wyniku ostrzału pilot samolotu został ranny i przymusowo lądował niedaleko pociągu. Strzelec pokładowy był zabity. Można się pokusić o stwierdzenie, że chodziło tu o samolot Ju-87 Stuka lub Bf-110.

    Karabin samopowtarzalny wz.1938M po 1939

    Po zajęciu Polski część wyprodukowanych kbsp M wpadła w ręce Niemców. W 1940 roku inż. Maroszek widział w Warszawie grupę żołnierzy niemieckich uzbrojonych w jego karabiny. Po wojnie odnaleziono kilka egzemplarzy tego karabinu na terenie Polski, ale jako 'niezidentyfikowane' zostały zniszczone. Obecnie oficjalnie zachowane są trzy egzemplarze karabinów Maroszka - dwa (numery 1017 i 1048) w prywatnych kolekcjach w USA oraz jeden (nr 1027) w zbiorach MWP w Warszawie, pozyskany z Moskwy w 1987 r.

    Konstrukcja Karabin samopowtarzalny wz.1938M

    Karabin wz 38 M składał się z następujących zespołów: lufy i komory zamkowej, komory gazowej z rurą gazową, tłoczyska z suwadłem, sprężyny powrotnej z żerdzią, bloku zamka z iglicą i wyciągiem, komory urządzenia spustowego z urządzeniem spustowym, przerywaczem, bezpiecznikiem, kurkiem oraz stałym pudełkowym magazynkiem nabojowym, kolby, łoża, nakładki na lufę.
    Lufa długości 62,5 cm, kalibru 7,9 mm, gwintowana (4 bruzdy prawoskrętne). Na przednią cześć lufy nałożona była nasadka o średnicy zewnętrznej tak jak reszta lufy. W nasadce u wylotu uformowany był hamulec - osłabiacz odrzutu, na grzbiecie osadzona była podstawa z muszką pryzmatyczną, a od spodu obsada do bagnetu. Na tylnej części lufy umocowany był celownik ramieniowo-krzywiznowy, skalowany od 100 do 2000 m. W odległości 23,8 cm od wylotu u spodu lufy znajdował się otwór gazowy osłonięty obsadą do mocowania komory i rury gazowej. Rura gazowa posiadała z tyłu płaską listwę, przymocowaną tylnym końcem do komory zamkowej za pomocą przetyczki. W rurę gazową wsunięty był tłok gazowy z tłoczyskiem. Tylny koniec tłoczyska osadzony był w suwadle. Suwadło długie posiadało dwie boczne listwy z uformowanymi na górnych krawędziach skośnymi występami współpracującymi z zamkiem przy ryglowaniu. Między listwami suwadła w jego przednią część wstawiono sprężynę powrotną z żerdzią, tylny koniec żerdzi osadzony był w gnieździe z przodu komory. Lufa wkręcona jest w skrzynkową komorę zamkową. W przedniej części , na grzbiecie komory , wyryte było oznaczenie wytwórni Zbr 2 i 1938 (rok produkcji), a z lewej strony fabryczny numer 1027.
    Dalej na grzbiecie komory znajdowało się okienko do napełniania magazynka i wyrzucania łusek, okienko to posiadało z tyłu wycięcie, w który wchodził występ ryglowy zamka. Z prawej strony komory znajdował się szczelina i rączka zamkowa. Z tyło komory zamkowej znajdowały się 2 warkocze do mocowania kolby. Od spodu w komorę wstawiony był mechanizm spustowo-uderzeniowy i stały, pudełkowy, wystający magazynek o pojemności 10 naboi. Język spustowy osłonięty był kabłąkiem. Bezpiecznik skrzydełkowy na spustem.
    Blok zamka posiadał przelotowy otwór z iglicą i sprężyną, a na grzbiecie płaski występ ryglowy oraz z przodu wyciąg. Po bokach zamka z tyłu były skośne występy współpracujące z występami suwadła. Kolba drewniana, płaska z szyjką i chwytem półpistoletowym posiadała stalową stopkę oraz strzemiączko dolne i boczne do pasa nośnego. Łoże drewniane, krótkie, sięgające do połowy długości lufy, osłaniało od spodu tylną część rury gazowej oraz przednią część suwadła i sprężynę powrotną. Na grzbiecie tylnej części lufy znajdowała się drewniana nakładka.

    Karabin samopowtarzalny wz.1938M - podstawowe dane

    Kaliber: 7,92 mm
    Nabój: 7,92 x 57mm (Mauser)
    Długość całkowita: 1334 mm
    Długość lufy: 625 mm
    Masa: 4,6 kg
    Pojemność magazynka: 10 naboi
    Nastawy celownika: 100-2000 m

    Źródła

    'Piechota Wojska Polskiego 1918 - 1939' Z.Jagiełło
    'Broń strzelecka Wojska Polskiego 1918-39' A.Konstankiewicz
    'Polskie konstrukcje broni strzeleckiej' Z. Gwóźdź Ps. Do dzisiaj zachowała się pełna dokumentacja techniczna kbsp 38 M. Praktycznie nie ma problemu z uruchomieniem produkcji. Sam inż. Maroszek schował ją w murach Politechniki Warszawskiej. Przetrwała wojnę i później trafiła do niego z powrotem. Władze komunistyczne, nie były zaintersowane wogóle powyższą dokumentacją, a samego Maroszka wraz z innymi przedwojennymi inżynierami odsunięto całkowicie od projektowania. Jedynie w ograniczonym zakresie pracowali, jako wykładowcy na uczelni. Dopiero za Gomółki trochę się w tej kwestii zmieniło, ale sam Maroszek już nie wrócił do projektowania broni. Wielka szkoda. Wg. mnie jest to jeden z najlepszych, wręcz genijalnych polskich konstruktorów broni strzeleckiej. Wielki racjonalizator. Warto przy okazji również wspomnieć o kbk wz. 32, konwersjach na nabój bocznego zapłonu Vis-a, czy Browninga wz. 28. Z tego, co wiem cały czas pracował nad udoskonalaniem różnych konstrukcji. Przed samym wybuchem wojny opracował jeszcze wersję kbsp wz. 38M, z wymiennym magazynkiem, który można było zamiennie stosować z magazynkiem do rkm wz. 28. Skonstruował i opatentował wiele innych rzeczy także do użytku cywilnego. Szkoda, że ta wielka, niezwykle barwna i ciekawa postać, nie doczekała się jak do tej pory monografii.
  • Wszyscy
    dodany: 2013-02-05, godz. 16:41

    NKM wz.38 FK model A podczas prób, na podstawie przeciwlotniczej.
    http://www.dobroni.pl/foto_news/mini/th_nkm_a_1.jpg NKM wz.38 FK model A podczas prób, na podstawie przeciwlotniczej.

    20 mm nkm wz.38 FK A - geneza

    W I połowie lat 30-tych Armia II RP odczuwała brak skutecznej broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. W 1931 przetestowano konstrukcje firm zagranicznych firm: Hotchkiss i Oerlikon które to nie spełniły polskich wymagań technicznych jako broń uniwersalna.
    Sprawą tego typu broni zainteresowano się ponownie w 1935 kiedy to zakupiono karabin samopowtarzalny Solothurn oraz najcięższy karabin maszynowy tej samej firmy. Po serii testów uznano, że nkm tej firmy jest nieodpowiadający swemu przeznaczeniu jako broń uniwersalna. Zainteresowano się tylko i wyłącznie karabinem samopowtarzalnym Solothurn z powodu lepszych osiągów (szczególnie po testach z nowszym typem amunicji). W tym samym czasie testowano lotnicze zastosowanie nkm Oerlikon kal. 20 mm.
    Wraz z rokiem 1937 wysłano za granicę komisję, która stwierdziła, że najbardziej odpowiednie są konstrukcje firm Oerlikon, Madsen oraz Hispano - Suiza(jednocześnie podjęto o zakupie po 1 egzemplarzu do testów) . Próby wykonano tylko częściowo, z powodu złej pogody oraz usterek. Testy wykazały następujące wyniki:
    · Jako broń ppanc. nie nadają się z powodu zbyt dużego ciężaru.
    · Jako broń plot. nadają się, lecz celowniki tych konstrukcji są niezbyt odpowiednie do tego celu.
    · Jako broń czołgowa nkm. Firmy Oerlikon nadaje się w obecnym wykonaniu, natomiast nkm Madsen napotkałby trudności.
    · Jako broń lotnicza: żadna z tych konstrukcji nie nadaje się
    Nkm Hispano – Suiza nie był testowany z powodu, że jest to broń wyłącznie lotnicza oraz wymaga odpowiednio przystosowanego do tego typu strzelań samolotu.
    Z powodu niedoskonałości konstrukcji zagranicznych podjęto prace projektowe broni. Zadania tego podjęła się Fabryka Karabinów w Warszawie, a pracami projektowymi kierował inż. Wawrzyniec Lewandowski.

    Nkm wz.38 FK model A
    Prototyp nkm, określonego jako model A wykonano w FK w Warszawie do listopada 1937 roku i jeszcze tego samego roku poddano go badaniom w Centrum Badań Balistycznych w Zielonce pod Warszawą. W ich trakcie wykryto kilka niedokładności w wykonaniu elementów broni, co spowodował pośpiech podczas produkcji jak i prac projektowych. Wady te usunięto i w marcu 1938 przystąpiono do dalszych testów ( nastąpiło to więc po terminie zaleconym przez KSUS). Badania te przeprowadzano od 2.03 do 20.05 1938 r. na poligonach w Zielonce i Rembertowie, cykl testów odpowiadał tym jakie odbywały inne konstrukcje zagraniczne tego typu. Podczas testów nkm wykazał dobrą przebijalność płyt pancernych przy kącie uderzenia w płytę pancerną 90 ° nkm model A przebijał pancerz o grubości 40 mm z odległości 200 m.
    Jego przydatność dla WP oceniono następująco:

    · Dla broni pancernych (lepszy od zagranicznych).
    · Dla lotnictwa (za mała szybkostrzelność, wymagane zasilanie taśmowe, zlecono konstrukcję modeli o wyższej szybkostrzelności).
    · Jako broń plot. (dobry odpowiada konstrukcjom zagranicznym).
    · Dla piechoty i kawalerii jako broń ppanc. (zbyt ciężki, jednak pod względem przebijalności pancerza przewyższa konstrukcje zagraniczne).
    Dodano także kilka spraw do dopracowania:
    · Dostosowanie chwytów do lunety celowniczej.
    · Dostosowania urządzenia spustowego do warunków obsługiwania go w czołgu
    - Ustalenie najkorzystniejszego osadzenia nkm w jarzmie
    Ogólna ocena komisji badawczej wypadła następująco:
    · Nkm ma prostą konstrukcję, wygodny kształt, jest łatwy do rozkładania/składania zgodnie z wymaganiami broni pancernych, jest także celny i prosty w użyciu.
    · Posiada dużą prędkość początkową.
    · Ciężar, celność i szybkostrzelność są równorzędne z tymi w konstrukcjach zagranicznych.
    · Lepsza przebijalność w porównaniu z konstrukcjami zagranicznymi.

    Biorąc pod uwagę wartość techniczną broni i uniwersalność zastosowania komisja stwierdziła, że model A nie ustępuje modelom zagranicznym, a także może być produkowany wyłącznie w Polsce. Dobre opinie o nkm-ie spowodowały , że Kierownictwo Zaopatrzenia Uzbrojenia zamówiło w FK 21.05.1938 r. kolejne 2 egzemplarze tej broni po cenie 43 791 zł na potrzeby dalszych badań. W lipcu 1938 r. zapadła decyzja o wprowadzeniu na uzbrojenie WP nkm model 38. A jako konstrukcję przejściową na potrzeby broni pancernej i ewentualnie do obrony plot. do czasu zakończenia prac nad ulepszonymi modelami.
    Podczas prób poligonowych przeprowadzono także próbne strzelania plot. , które dały wynik negatywny. Powodem tego było m.in. niewielki stan posiadanej amunicji oraz użycie muszki kołowej z nkm firmy Oerlikon (zatrzymało to możliwość odpowiedniego naprowadzenia na cel). Z tego powodu zlecono PZO opracowanie własnych przyrządów celowniczych.
    Dla nkm model A przewidywano dwie wersje podstaw: ciężką i lekką. Podstawa lekka typu PL 20 A powstała wg projektu J. Skrzypińskiego w opracowaniu L. Kowalewicza. Był to lekki 15 kg trójnóg dla nkm ppanc, dla czołowych oddziałów piechoty. Podstawa ciężka typu PL 20C powstała wg projektu J. Skrzypińskiego, w opracowaniu L. Kowalewicza. Powstała w wyniku modyfikacji łoża armaty ppanc. 37 mm wz. 36. Dwukołowa podstawa miała trzy nogi, z tego dwie przednie łamane. Napęd podnośnicy i obrotnicy był wzorowany na rozwiązaniach firmy Oerlikon. Masa podstawy wynosiła 400-500 kg. Termin wykonania projektu ustalono na 01.06.38. Prawdopodobnie z powodu niedotrzymania tego terminu podstawę zamówiono dopiero w grudniu 1938 r. w zakładach Stowarzyszenia Mechaników Polskich z Ameryki w Pruszkowie. W maju 1939 gotowa podstawa przeszła próby z ciągnikiem kołowym PZInż. 303.
    Na przełomie maja i czerwca nkm model A poddano ponownym próbom w strzelaniu plot. na poligonie w Rembertowie. Wyniki strzelania okazały się wyśmienite (wszystkie cztery holowane rękawy zestrzelono w bardzo krótkim czasie). Sukces ten osiągnięto dzięki świeżo skonstruowanemu układowi celowniczemu PZO. Układ ten był wzorowany na tym z armaty plot. firmy Bofors kalibru 40 mm wz. 36. Posiadał on dwa przezierniki i przelicznik (na którym ustawiano wysokość i szybkość lotu oraz kurs). Po nastawieniu przelicznik automatycznie nadawał kąt wyprzedzenia lufy w stosunku do przezierników.
    Broń otrzymała oznaczenie nkm wz. 38 FK. Produkowana miała być we filii zakładów „Zieleniewski” w Sanoku, lufy w zakładach Stowarzyszenia Mechaników Polskich z Ameryki w Pruszkowie, natomiast amunicja w PWU Skarżysku Kamiennej. Już 26.08.1938 KZU podpisało umowę z zakładami 'Zieleniewski i Fitzner-Gampner SA' na dostawę 100 kompletnych nkm. Kolejne zamówienie w kwietniu 1939 wynosiło 100 sztuk w wersji podstawowej. Zamówiono także 40 nkm w wersji stacjonarnej. Te trzy zamówienia połączono ostatecznie w jedno (240 egzemplarzy) z terminem dostawy na 01.02.1940 r. Wraz z otrzymaniem kontraktu koncern „Zieleniewski” zamówił w zakładach w Pruszkowie 150 luf do nkm bez hamulców wylotowych z terminem dostawy na 1 listopada 1939 r. Do 01.06.1939 r. wykonano zaledwie 20 nkm-ów ( I partia zamówienia). Tak niska wydajność produkcji była spowodowana nieosiągnięciem przez zakłady w Sanoku pełnej gotowości produkcyjnej, a i samo uruchomienie produkcji okazało się bardzo kosztowne. Wówczas poniesione koszty wyniosły:

    - Zapłata PWU za opracowanie modelu: 150 000 zł
    - zamówienie opracowania rysunkowego sprzętu: 40 00 zł
    - uruchomienie produkcji sprzętu w firmie Zieleniewski: 400 000 zł
    - inwestycje w f. Zieleniewski (obrabiarki i rozbudowa): 2 500 000 zł
    - zamówienie dla f. Zieleniewski na 100 szt nkm po cenie orientacyjnej: 25 000 zł
    - zaliczka: 855 000: zł
    - razem na sprzęt: 2 195 000 zł

    dalej proszono o uwzględnienie kolejnych sum w roku budżetowym 1939/1940
    - inwestycje w fabryce Zieleniewski: 1 750 000 zł
    - zapłata f Zieleniewski za sprzęt: 1645 000 zł
    - razem: 3 395 000 zł

    Planowano, że produkcja miesięczna wyniesie 100 egzemplarzy (ilość znacznie przesadzona). Ogólna liczba tych nkm-ów, które zamierzano wyprodukować wynosiła 896 sztuk. Miano w nie uzbroić czołgi pływające PZInż. 130 i czołgi rozpoznawcze 4 TP (ostatecznie odrzucono ten projekt ) oraz 100 tankietek TK-3 i TKS. Przewidywano również dla każdej wielkiej jednostki WP po 8 sztuk nkm do obrony plot. Planowano przezbrojenie wszystkich kompanii ckm w tą skuteczną broń. Rzeczywistość przekreśliła ambitne plany. Do wybuchu wojny produkcja przedstawiała się następująco:
    · na 1 V 1939 dostarczono 10 nkm,
    · na 1 VIII 1939 dostarczono 30 nkm,
    · na 1 IX 1939 dostarczono 15 nkm.
    Łączna produkcja wyniosła 55 sztuk. Z liczby 55 wyprodukowanych egzemplarzy 40 sztuki zamontowano w tankietkach TK-3 i TKS, a 15 sztuk pozostało w wersji na podstawach piechoty. Losy nkm-ów na podstawach piechoty są nieznane.
    Jako ciekawostkę można dodać, że spółka SEPEWE próbowała uzyskać zgodę w kwietniu 1939 na sprzedaż partii tych nkm do Palestyny, MSWojsk nie wyraziło zgody.

    Służba 20 mm nkm wz.38 FK A w Wojsku Polskim

    Głównym odbiorcą tego typu nkm były wojska pancerne, co wymagało skonstruowania odpowiedniego jarzma w celu zamontowania nkm w pojazdach. W połowie tego roku dwóch inżynierów Napiórkowski i Miniewski skonstruowało specjalne do tego zadania jarzmo i przyrządy celownicze. Po tych przeróbkach nowo przezbrojone tankietki poddano badaniom poligonowym, które zakończyły się sukcesem. Próby prowadzono jednak z nkmem założonym na tankietce TK-3. W styczniu 1939 zmodyfikowana tankietka TKS została przyjęta na wyposażenie Wojska Polskiego. Istotną wadą tak uzbrojonej TKS była mała ilość amunicji jaką można było załadować do pojazdu oraz szczupłe jej zapasy w wojskowych magazynach. Przezbrojone tankietki trafiły do dywizjonów pancernych następujących brygad kawalerii: Wielkopolskiej, Pomorskiej oraz 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej, Warszawskiej Brygady Pancerno – Motorowej. Nieznana jest również ilość nkm-ów wyprodukowanych nkm w wersji dla piechoty i kawalerii.

    Epizod wrześniowy 20 mm nkm wz.38 FK A

    We wrześniu 1939 r. uzbrojone tankietki w ten typ karabinu wykazały niezwykłą skuteczność w zwalczaniu wrogiej broni pancernej. W literaturze znany jest por. R. Orlika, który swoją tankietką trzy czołgi niemieckie. Przytaczam tutaj jego relację z jednej z walk:
    'W bitwie pod Brochowem brały udział trzy tankietki, w tym dwie uzbrojone w karabiny maszynowe oraz jedna dowodzona przeze mnie, uzbrojona w najcięższy karabin maszynowy. Z zajmowanych stanowisk rozpocząłem ogień do przesuwających się przed nami trzech czołgów niemieckich. Pierwsze skierowane strzały do najbliższego czołgu okazały się niecelne, o czym przekonałem się po smugach świetlnych pocisków. Następna jednak seria okazała się skuteczna - czołg niemiecki został unieruchomiony. Zauważyłem wyskakujących z niego dwóch lub trzech członków załogi. Prowadzony przeze mnie ostrzał drugiego czołgu spowodował jego unieruchomienie. Strzelałem również do trzeciego czołgu, jednak nie jestem pewien, czy został unieruchomiony. W czasie tego ostrzału skończyła się amunicja do nkm, a tym samym tankietka chwilowo była niezdatna do dalszych działań. Po naradzeniu sie z podchorążym Orlikiem postanowiono, że tankietki uzbrojone w zwykłe karabiny maszynowe zbliżą się do unieruchomionych czołgów celem zabrania jeńców. Po zorientowaniu się, że nkm zaprzestał ostrzału, niemiecka załoga wskoczyła do unieruchomionego czołgu i otworzyła ogień do nadjeżdżających tankietek. Zmusiło to nasze tankietki do spiesznego wycofania się z pola ostrzału.'
    Łącznie w toku walk przezbrojone tankietki zniszczyły kilkanaście pojazdów opancerzonych nieprzyjaciela.
    Nkm 20mm wz. 38 FK A brał również udział w obronie Lwowa w ilości 2 sztuk na podstawie piechoty. Nic nie wiadomo o losach reszty wyprodukowanych nkm-ów. W literaturze nie spotyka się także informacji nkm-ów po klęsce wrześniowej, na pewno 2 sztuki tej broni znalazły się w rękach Rosjan. Nieznana pozostaje ilość tej broni zdobyta przez Niemców.

    20 mm nkm wz.38 FK A - konstrukcja

    Najcięższy karabin maszynowy wz. 38 FK był oparty na zasadzie krótkiego odrzutu lufy. Posiadał lufę połączoną z suwadłem. Do przedniej części suwadła przymocowano dwie dźwignie, których ramiona były ustawione pod kątem. Jedno z ramion każdej dźwignie dotykało krzywki, a drugie urządzenia zamkowego. Urządzenie zamkowe składało się z zamka , z wyrzutnikiem i wyciągiem. Znajdowały się na nim również symetryczne rygle wchodzące w wycięcia na wewnętrznych powierzchniach bocznych suwadła. Pod zamkiem umieszczono stalową bryłę w postaci pryzmatu prostokątnego, zwaną „masą”, na którą przenoszona była energia odrzutu lufy. „Masa” była przymocowana do zamka za pomocą dwóch dźwigni połączonych przegubowo (górna dźwignia za pomocą sworznia była umocowana do zamka, a dolna ryglami do „masy”). Dzięki temu stalowa bryła mogła poruszać się względem urządzenia zamkowego , przy czym dolna dźwignia powodowała podnoszenie się i opadanie górnej (zmuszała ona w ten sposób rygle do ruchu w górę i dół). Do „masy” przymocowano iglicę. Pod tylną częścią komory zamkowej było umieszczone urządzenie spustowe do ognia ciągłego i pojedynczego. Aby złagodzić uderzanie części ruchomych w te stałe przy końcu odrzutu, zaopatrzono je w amortyzatory. Ponadto dla usunięcia nadmiaru energii odrzutu lufy zaopatrzono broń w hamulec wylotowy z tłumikiem płomieni. Zasilanie nkm odbywało się z magazynków płaskich na: 5, 10 naboi lub magazynków bębnowych na 15 i 100 sztuk amunicji.

    20 mm nkm wz.38 FK A - podstawowe dane

    Kaliber: 20 mm
    Masa broni: 57.6 kg
    Masa lufy z hamulcem wylotowym: 21.2 kg
    Długość całkowita: 2015 mm
    Długość lufy z hamulcem wylotowym: 1476 mm
    Szerokość z rączkami zamkowymi: 202.5 mm
    Donośność: 5000 – 7000 m
    Pułap skuteczny pocisku: 2000 m
    Masa pocisku ćwiczebnego: 134 g
    Masa naboju: 320 g
    Długość naboju ćwiczebnego: 205 mm
    Długość łuski: 140 mm
    Maksymalna prędkość początkowa: 856 m/s
    Szybkostrzelność teoretyczna: 350 strz./min.
    Obsługa nkm przy użyciu w wersjii dla piechoty / kawalerii : 3
    Obsługa nkm w przypadku używania podstawy do strzelań plot : 6 ludzi
    Maksymalna grubość przebijanej płyty pancernej: 40 mm z odl. 200 m

    Źródła

    'Polskie konstrukcje broni strzeleckiej' Z.Gwóźdź, P. Zarzycki, Warszawa 1993
    Sprawozdanie z prób technicznych nkm 11 czerwiec 1938 r
    Zdjęcie do artykułu "20 mm nkm wz.38 FKA" NKM wz.38 FK A na podstawie Oerlikon. - zdjęcia, foto galerie, fotki, zdjęciehttp://www.dobroni.pl/foto_news/nkm_a_4.jpg

    NKM wz.38 FK Model A w różnych pozycjach przeciwlotniczych.
    NKM wz.38 FK Model A w różnych pozycjach przeciwlotniczych. - zdjęcia, foto galerie, fotki, zdjęciehttp://www.dobroni.pl/foto_news/nkm_a_5.jpg

    Tankietka TK-3 przebudowana i uzbrojona w nkm wz.38 FK model A.
    Tankietka TK-3 przebudowana i uzbrojona w nkm wz.38 FK model A. - zdjęcia, foto galerie, fotki, zdjęciehttp://www.dobroni.pl/foto_news/nkm_a_2.jpg
  • @Kula Lis 62 10:59:42
    Gdyby wybuch wojny nie przerwał rozpoczętej produkcji, armia polska byłaby bodajże drugą, po USA, wyposażoną w tą nowoczesną broń, którą mają obecnie wszystkie współczesne armie świata.
    Karabin samopowtarzalny Maroszka charakteryzowała prosta konstrukcja: był poręczny w użyciu i niezawodny w działaniu. Cechowała go łatwość rozbierania i składania. Przez wyjęcie jednej zawleczki karabin rozkładał się na 5 podstawowych zespołów. Broń działała na zasadzie pobierania gazów z przewodu lufy. Tłok. umieszczony w komorze gazowej pod lufą, przekazywał energię gazów za pomocą suwadła częściom zamka. Zaryglowanie broni było niesymetryczne. Odbywało się ono za pomocą tylnego płasku trzona zamkowego w górę i oparcia o komorę zamkową. Komora zamkowa była krótsza niż w jakimkolwiek innym karabinie samopowtarzalnym opartym na pobieraniu gazu w przewodzie lufy.
    Drewniane łoże karabinu składało się z kolby i łoża właściwego. Nakładka ochraniająca zabezpieczała rękę strzelca przed poparzeniem.
    Kbsp M miał przyrządy celownicze typu otwartego.
  • Wszyscy
    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30
    dodany: 2013-03-28, godz. 01:05

    Ckm wz.30 na podstawie wz.34.
    http://www.dobroni.pl/foto_news/mini/th_wz30_4.jpg Ckm wz.30 na podstawie wz.34.

    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30 - powstanie

    Wojna polsko - bolszewicka pozostawiła w Polsce szereg wzorów ciężkich karabinów maszynowych różnego pochodzenia. Pośpieszne zakupy i zdobycze wojenne wykluczały jakąkolwiek standaryzację w tym względzie. Z tego powodu władze wojskowe zaczęły w połowie lat dwudziestych poszukiwania najlepszego ckm-u dla Wojska Polskiego.
    W 1926 roku w Centralnej Szkole Strzelniczej przetestowano ckm Hotchkiss wz.25, który uznano jednak za niespełniający wymagań armii. Negatywna ocena Szkoły była powodem rozpisania konkursu na nowy ckm. Konkurs prowadzono zimą 1927/28 roku. Zgłosiło się kilku producentów, zgłaszając następujące modele broni:
    ·2 Ckm Browning wz.1917 - USA (jeden wykonany przez firmę „Colt' w Hartford, drugi - „Amstrong' w Newcastle),
    · 2 Ckm Schwarzlose-Janecek wz.07/12/27 - Czechosłowacja
    · 2 Ckm Vickers wz.09/27 - Wielka Brytania
    Na potrzeby konkursu powołano komicję pod przewodnictwem gen.M.Raczyńskiego, którego zastępcą został słynny ppłk T.Felsztyn z Centralnej Szkoły Strzelniczej. Próby przeprowadzono w trudnym okresie zimowym. Najlepszy okazał się ckm Browning wz.17. Według oceny ckm Browning'a miał prostą konstrukcję, małą wrażliwość na zanieczyszczenia - te dwie cechy zawsze powodują małą zawodność broni. Do tego rozkładanie i składanie broni było proste ze względu na małą ilość części.
    W lecie 1928 roku powtórzono jednak i ponownie zakłady Colt wygrały ze swoją konstrukcją. W Departamencie Uzbrojenia MSWojsk. podjęto decyzję o zakupie licencji za 450.000 dolarów i rozpoczęciu produkcji w Polce. Okazało się jednak, że zarówno 'Colt', jak i 'Fabrique Nationale', z powodu własnego zaniedbania nie opatentowały broni w Polsce. Prawdopodobnie niedoceniano możliwości produkcyjnych polskiego przemysłu. Postanowiono to wykorzystać. Na podstawie 2 posiadanych egzemplarzy, dostarczonych na potrzeby konkursu, polscy konstruktorzy z Biura Studiów Fabryki Karabinów w Warszawie wykonali całą dokumentację rysunkowo-techniczną w 1929 roku. Następnie wprowadzono własne zmiany. Należało dokonać przewymiarowania elementów i części na system metryczny. Ponadto opracowano i wprowadzono pewne zmiany i ulepszenia:
    zmieniono amunicję na 7,92 mm;
    celownik przeziernikowy zmieniono na szczerbinkowy;
    wydłużono chwyt tylca;
    wydłużono lufę;
    zmieniono konstrukcję zatrzasku lufy;
    zmniejszono masę trzonu zamkowego;
    opracowano własny model podstawy oznaczony jako podstawa wzór 30;
    umożliwiający m.in. prowadzenie ognia przeciwlotniczego;
    dodano przeciwlotnicze przyrządy celownicze;
    dodano kolbę do strzelań przeciwlotniczych;
    W lecie 1920 roku powstały dwa prototypy. Przeprowadzone badania wykazały niewielkie usterki, jak mała wytrzymałość sprężyn podajnika i zaczepu kurkowego oraz wrażliwość broni na nierówne taśmowanie amunicji. Po dokonaniu poprawek broń skierowano do produkcji.
    W marcu 1930 roku Państwową Fabrykę Karabinów w Warszawie opuściła pierwsza seria próbna 200 sztuk ckm wz.30, które przekazano do jednostek celem zebrania opinii. Ponieważ były pozytywne, jednak wyszczególniano kilka usterek broni. Sprężyna podajnika miała tendencję do pękania. Zaczep kurkowy też okazał się mało wytrzymały, a broń miała dużą czułość na nierówne taśmowanie amunicji. Wprowadzono w związku z tym poprawki, dzięki którym broń była bardzo niezawodna, m.in. zastąpiono odlewy brązowe stalowymi. Uzyskano to poprzez przyjęcie dużych granic tolerancji wymiarów w wykonaniu części

    Wz.1930a

    Kolejne poważne zmiany wprowadzono w 1938 roku - poddano wtedy próbom nową wersję broni - wz.1930a. Zwiększona została wytrzymałość komory nabojowej oraz iglicy, sprężyny podajnika, trzonu zamkowego, tylców i zatrzasku lufy. Przekonstruowano suwadło, trzon zamkowy, urządzenie spustowe i tylce. Zwiększono w ten sposób niezawodność działania broni, w czasie prób na 308 000 strzałów było tylko 336 zacięć. Poprawioną wersję skierowano do produkcji. Dostosowano również cekaem do amunicji kalibru 0.22 (5,6 mm - „long'), celem lepszego wykorzystania go jako broni szkoleniowej. Autorem tej modyfikacji był inż. J. Maroszek.

    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30 - produkcja i eksport

    Jak wspomniano produkcja odbywała się w PFK w Warszawie (później PWU). Do końca 1936 roku wyprodukowano 5.256 sztuk oraz 3.424 podstawy wz.30 i 353 wz.34. aż do wojny. Wyprodukowano łącznie 7.861 sztuk ckm wz.30. Jeśli wliczymy do tej puli ckm wz.30a, to uzyskamy około 8.000 sztuk.
    W kwestii eksportu należy ocenić, ze ckm wz.30 stanowił swego rodzaju „przebój eksportowy”. W 1938 roku do Grecji (w rzeczywistości dla hiszpańskich republikanów) sprzedano, za pośrednictwem „Gokkes-Wolff” 500 sztuk ckm wz.30 wraz z częściami zapasowymi za łączną kwotę 1.871.000 zł. Największym odbiorcą miała być jednak Turcja. Modyfikacje zażądane przez nią doprowadziły do powstania ckm wz.30/39T (kalibru 7,65 mm). Pomimo początkowo trudnych negocjacji, 19.XI.1938 roku (w rzeczywistości 22.IX) pełnomocnik PWU inż. Władysław Skopowski przełamał opór Ankary i uzyskał zamówienie na 500 sztuk ckm. Cena była dla Polski korzystna, gdyż za 1 sztukę otrzymać mieli prawie 5.480 zł, jednak na zasadzie kredytu sześcioletniego. Było to spowodowane faktem przyznania korzystnych kredytów przez Wlk.Brytanię i Niemcy – Polska musiała konkurować z warunkami płacowymi.
    Zamówienie Tureckie wyprodukowano. Odbiór wyznaczono na...1.IX.1939 roku. Jak można się domyśleć nigdy nie zostało odebrane. Turcja, 27.V.1939 roku zamówiła jeszcze 171 ckm wz.30/39, ale nie rozpoczęto produkcji. Autorowi nie udało się ustalić, czy ckm wz.30/39 wzięły udział w walkach.

    Broń w jednostkach

    Ckm wz. 30 do wybuchu wojny znalazł się na wyposażeniu wszystkich pułków piechoty stanowiąc podstawowy ckm Wojska Polskiego. W batalionach ckm stanowił etatową broń kompanii w ilości 12 sztuk. Transportowano go na taczankach piechoty wz.34 (3 sztuki) oraz na biedkach wz.33 (9 sztuk). W dywizji piechoty etatowo było 132 ckm wz.30.
    W kawalerii wprowadzenie ckm wz.30 opóźniło się, co było spowodowane przedłużaniem prac nad nowym modelem taczanki, rzędem juczny, do transportu broni oraz specjalną podstawą dla kawalerii. Pierwsze modele na podstawach wz.36 przydzielono dopiero w styczniu 1938 roku do pułkowych szkół ckm (szkoły prowadził wybrany pułk w brygadzie). W listopadzie 1938 roku pułki kawalerii otrzymały 8 ckm wz.30 na taczankach wz.36. Do maja 1939 roku uzupełniono etatowy stan szwadronu ckm, tj. do 12 sztuk, kiedy to wraz z dalszymi ckm-ami otrzymano nowe rzędy juczne wz.36 do transportu broni. W połowie czerwca 1939 roku dostarczono rzędy juczne wz.36 do transportu amunicji. W nowe ckm planowano wyposażyć też tworzone podczas mobilizacji brygadowe samodzielne plutony ckm na taczankach (od nr 1 do nr 11, tj. kolejno dla Mazowieckiej BK – 11 Puł, Kresowej BK – 6 PSK, Wileńskiej – 23 Puł, Wołyńskiej – 2 PSK, Krakowskiej – 5 PSK, Podolskiej – 14 Puł, Wielkopolskiej – 7 PSK, Pomorskiej – 8 PSK, Nowogródzkiej – 25 Puł, Podlaskiej – 5Puł, Wielkopolskiej – 7PSK, Pomorskiej – 8 PSK, Nowogródzkiej – 25 Puł, Podlaskiej – 5 Puł i Suwalskiej – 1 PUł, przy czym pluton nr 9 z Nowogródzkiej BK miał dysponować ckm Maxim wz.08).
    W Korpusie Ochrony Pogranicza ciężkie karabiny maszynowe były w większości starych wzorów. Ckm wz.30 pojawił się tam około 1935/36 roku w ilości 12 sztuk dla celów szkoleniowych w CSP w Osowcu. Planowano wdrażanie nowego ckm-u stopniowo. WP było jednak na I miejscu, a do Korpusu przekazywano głównie stare Maximy. Pod koniec 1938 roku planowano wymianę starych konstrukcji Maxim wz.08 na wz.30, jednak nie udało się to w pełni do wybuchu wojny. Miano wymienić 387 ckm wz.30 w piechocie, 42 w kawalerii i 106 w batalionie fortecznym „Sarny”. Do wojny nowym ckm dysponowały:
    · Batalion „Orany”
    · Batalion „Niemenczyn”
    · Batalion „Nowe Święciany”
    · Batalion „Sejny” (niepotwierdzone)
    · Batalion „Czortków” (niepotwierdzone)
    · Batalion „Kopyczyńce” (niepotwierdzone)
    · Batalion „Borszczów” (niepotwierdzone)
    Możliwe też, że po 12 sztuk wz.30 otrzymały mobilizowane w kwietniu 1939 roku bataliony „Snów I”, „Snów II”, „Berezwecz”, „Wilejka”, „Wołożyn” i „Żytyń”. Pewna informacja pojawia się też w lipcu 1939 – do batalionu fortecznego „Małyńsk” przekazano 6 podstaw dla ckm wz.30.

    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30 - podstawy

    Do ckm wz.30 używano zasadniczo 3 wzorów podstaw:
    Podstawa piechoty wz.30 (opisana oddzielnie) – Był to trójnóg o masie 29,3 kg, z jedną nogą tylną i dwiema przednimi, wszystkie o stałej długości. Podstawa zapewniała ostrzał pionowy w granicach -38° +40°, a poziomy 360° oraz wysokość ognia w granicach 380-880 mm. Ponadto w tylnej nodze umieszczony był maszt plot., wyjmowany i zakładany w osadę dźwigara do prowadzenia ognia plot. Pierwsza seria wykazywała problemy ze smarowaniem elementów ruchomych. Poprawiono to przez zamontowanie olejarek kulkowych.
    Podstawa piechoty wz.34 (opisana oddzielnie) - Wprowadzono w niej drobne zmiany w podnośnicy oraz dodano na tylnej nodze uchwyt do przenoszenia złożonej podstawy. Zmniejszono jej masę do 26,3 kg i poszerzono ostrzał w granicach -37° +35°. Zatwierdzono ją w 1935 roku dla wszystkich formacji, prócz kawalerii.
    Podstawa kawalerii wz.36 (opisana oddzielnie) - zapewniała bardzo dobre warunki do strzelania. Oryginalnie został rozwiązany sposób zawieszenia broni. Polegał na umieszczeniu w poziomym maszcie elementu sprężynującego, który amortyzował odrzut broni, pozwalając na uzyskanie doskonałej celności. Maszt ten, po pionowym ustawieniu, służył do osadzenia broni w celu prowadzenia ognia plot., przy czym i w tym położeniu działał element sprężynujący zawieszenia. Ponadto nogi trójnogu miały regulowaną niezależnie długość, co umożliwiało dobre dostosowanie do warunków terenowych. Podstawa wz. 1936 miała masę 26 kg i była bardzo poręczna w użyciu.

    Inne zastosowania broni

    Ckm wz.30 stosowano też w polskiej broni pancernej. Około 1937 roku zastosowano go jako główne uzbrojenie czołgów Vickers E i 7TP (dwuwieżowych), a potem w tych czołgach, ale w wersjach jednowieżowych, sprzężone z armatą.
    W czołgach 7TP, km wz.30 zamocowany był w pancernym jarzmie armaty i miał opancerzoną chłodnicę, był ponadto odpalany za pomocą pedału. Chłodnice zabezpieczano pancernym płaszczem (można było zdemontować).
    Prowadzono też testy z ckm wz.30 jako uzbrojeniem tankietek TKS oraz innych pojazdów, jak TKW, 4TP i 10 TP. Ostatecznie broń nie sprawdziła się w roli ckm pojazdów pancernych ze względu na duże wymiary i potrzebę opancerzenia chłodnicy.
    Ckm wz.30 stał się też bronią fortyfikacji. Stosowano go w ciężkich i lekkich schronach bojowych stałych. W przypadku schronów ciężkich montowano go na podstawie szynowej, co pozwalało na uzyskanie pola ostrzału w poziomie do 60°, a w pionie do 70°. W schronach lekkich, polowych montowano go na sztywnych stołach drewnianych, wbetonowanych w podłogę. W kopułach pancernych umieszczano ckm na obrotowej podstawie osadzonej na ruchomej kolumnie umożliwiającej 360° obrót.

    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30 - epizod wrześniowy

    Ckm wz.30 pojawia się wielokrotnie we wspomnieniach żołnierzy. Walczył praktycznie w każdym starciu piechoty i kawalerii w czasie wojny obronnej 1939 roku. Szeroko stosowano go jako broń przeciwlotniczą ze względu na brak dział plot. Po wojnie Niemcy wykorzystywali broń w jednostkach drugiej linii, część z niej wysyłając na granicę szwajcarską. Właśnie w polskie ckm wz.30 oraz w polskie kb i kbk uzbrajano jednostki, które miały zajmować Szwajcarię.

    Konstrukcja

    Ckm wz.30 działał na zasadzie wykorzystania energii krótkiego odrzutu lufy z suwadłem i zamka zaryglowanego podczas strzału. Rozwiązanie takie było powszechnie stosowane w broni tego rodzaju. Mechanizm spustowy cekaemu przystosowany został do ognia ciągłego. Broń chłodzona była wodą - chłodnica miała pojemność 4 l. Zasilanie odbywało się z taśmy parcianej o pojemności 330 naboi. Przyrządy celownicze składały się z pryzmatycznej muszki oraz celownika ramieniowo-krzywiznowego. W celu nadania broni dokładnego kierunku i podniesienia przy celowaniu bezpośrednim lub pośrednim można było stosować celowik-kątomierz wz. 1929 polskiej konstrukcji i produkcji. Do prowadzenia ognia przeciwlotniczego przeznaczony był celownik plot., składający się z celownika słupkowego i muszki kołowej wz. 1929.
    Ładowanie karabinu (po odbezpieczeniu) polegało na wprowadzeniu taśmy z nabojami z lewej strony do donośnika i pociągnięciu jej w prawo aż do oporu. Następnie należało pociągnąć dzwignię zamka do tyłu aż do oporu i puścić ją. Czynność tę należało powtórzyć, karabin był gotowy do otwarcia ognia.
    Celowanie - prawa ręka na chwycie, lewą odblokować rygiel kierunkowy, lewa ręka na bębnie kąta podniesienia. Broń na cel naprowadzało się: w poziomie prawą ręką za pomocą chwytu, w pionie lewą obracając bębnem podniesień. Prowadząc ogień do celu punktowego broń należało po wycelowaniu zablokować (podstawa karabinu wyposażona była w rygle blokujące w pionie i poziomie). Ogień otwierało się unosząc palcem wskazującym dźwignię spustu do góry.
    Rozładowanie - zaryglować karabin, prawą ręką odsunąć zatrzask pokrywy zamkowej w stronę chwytu, lewą chwytając za podstawę celownika, otworzyć pokrywę komory zamkowej. Dwukrotnie pociągnąć dzwignię zamka do tyłu, sprawdzić czy komora nabojowa jest pusta, wyjąć taśmę. Następnie zamknąć pokrywę komory zamkowej i zwolnić iglicę naciskając spust. Zabezpieczyć broń przesuwając kciukiem lewej ręki dźwignię bezpiecznika umieszczoną poniżej spustu.

    Ciężki Karabin Maszynowy wz.30 - podstawowe dane

    Kaliber: 7,92 mm
    Długość całkowita (z lejkiem): 1200 mm
    Długość lufy: 720 mm
    Długość chłodnicy: 600 mm
    Długość komory zamkowej: 370 mm
    Długość uchwytu: 80 mm
    Długość lejka: ok. 130 mm
    Masa z wodą: 21 kg
    Masa bojowa: 65 kg
    Masa lufy: 1,58 kg
    Masa podstawy wz.36 kawalerii: 26 kg
    Prędkość początkowa pocisku „Sc”: 735 m/s
    Szybkostrzelność teoretyczna: 600 strz./min
    Szybkostrzelność praktyczna: 400-450 strz./min.
    Taśma parciana: 330 naboi
    Masa taśmy pełnej: ok.8,3 kg
    Pojemność chłodnicy: 4 litry
    Obsługa: 7 osób

    Skrzynka amunicyjna

    Długość: 355 mm
    Wysokość: 175 mm
    Szerokość: 85 mm

    Belgijski przedstawiciel Colta na Europę
    W niektórych przypadkach nawet do +- 2 mm. Dzięki temu, nawet przy dużym zapiaszczeniu broń działała bez zarzutu.
    Co było słuszne. KOP był formacją pomocniczą (podległą MSW) mającą na celu ochronę granicy na Kresach i utworzono go ze względu na niebezpieczny charakter granicy z ZSRR. Później pojawiła się koncepcja wykorzystania go do działań opóźniających, ale nigdy nie planowano użycia go jako formacji ofensywnej. WP miało więc pierwszeństwo w dostawach sprzętu, a KOP jako jednostka tzw. II linii mogła opierać się o starszy sprzęt.

    Źródła

    'Polskie konstrukcje broni strzeleckiej' Z. Gwódźdź
    'Korpus Ochrony Pogranicza 1924 - 1939' J.Prochowicz
    'Broń strzelecka Wojska Polskiego 1918-39' A.Konstankiewicz
    'Kawaleria Samodzielna Wojska Polskiego w bitwie nad Bzurą' Praca zbiorowa
    'Na krawędzi ryzyka: Eksport polskiego sprzętu wojskowego w okresie międzywojennym' M.Deszczyński i W. Mazur
    'Piechota Wojska Polskiego 1918 - 1939' Z.Jagiełło
    'Do Broni!' grudzień 2005
    'Nowy przegląd kawaleryjski' nr 13
    'Biale krzyże przeciwko czarnym: Szwajcaria w czasie II wojny światowej' W.Kozaczuk
    http://pibwl.republika.pl/index.htm
    http://www.softland.com.pl/aerojac/dane/bron_s.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej